12.jpg

wtorek, 11 marca 2014

Nie być gadatliwym na modlitwie


Zawsze, ilekroć przeczytałam ten fragment Ewangelii Mt (6,7-8) miałam dylemat... no to w końcu mówić Bogu o wszystkim, czy też nie??? Ponieważ On i tak wie, "czego mi potrzeba, wpierw zanim Go o to poproszę".

Dzisiaj jednak przyszło światło:) I doszłam do wniosku: mówić:)

Zwróciłam uwagę na to co powiedział Jezus: "Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!" Mt 6, 7-8a Szczególnie wpadło mi w ucho słowo: poganie. Nie bądźcie gadatliwi jak poganie... Poganin, który nie zna Boga prawdziwego , w jaki sposób może się modlić do martwego bóstwa? Faktycznie może tylko gadać - o wszystkim i o niczym... Nie może USŁYSZEĆ... więc dlatego mówi, mówi i mówi.


Modlitwa więc jest przede wszystkich SŁUCHANIEM Boga:), przebywaniem w Jego obecności, czerpaniem radości z tego, że mogę stanąć oko w oko z Przyjacielem, który wie o mnie wszystko. Niesamowita perspektywa... Czy zatem Przyjaciel, który wie o mnie wszystko, nie chciałby usłyszeć mojego głosu, nie chciałby dowiedzieć się - mimo, że wie - ode mnie, usłyszeć barwę mojego głosu, posłuchać tego co w sercu?


Bóg jest jedynym, który WIE o tobie WSZYSTKO. Wie również, czego ci potrzeba. Sam tak powiedział. Ale miło Mu będzie jak Mu o tym opowiesz. Tylko wiesz Drogi Przyjacielu... jest pewna kolejność. Czy jak przychodzisz do przyjaciół (a masz wielki problem) od razu już od progu lejesz łzy i głośno zawodzisz? Powiesz, bywa i tak. Zgadza się. Ale powinno być trochę inaczej... najpierw przywitanie, może uścisk i pocałunek, jednym słowem - jakaś serdeczność. Może nawet jak przychodzisz do przyjaciela to przynosisz mu mały podarunek - radosny drobiazg. Później siadacie przy stole, czy na wygodnej kanapie z filiżanką kawy czy herbaty. Do tego jakaś słodycz albo coś dobrego na ząb. I dopiero później, po wymianie tych gestów jest rozmowa. Może nawet przez chwile siedzicie w ciszy zbierając myśli...


Tak samo jest z Bogiem, który jest twoim najlepszym Przyjacielem. Jak wygląda twoja modlitwa Drogi? Znajdujesz odpowiedni czas? Czy raczej w pospiechu czynisz znak krzyża i "odklepujesz" pacierze? Żeby było jasne - nie mam nic przeciw pacierzom. Mam coś przeciw - odklepywaniu ich. Zobacz jaka jest kolejność w modlitwie jaką daje nam Jezus: "Wy tak się módlcie: "Ojcze nasz..." Mt (6,9). Ojcze... Tatusiu... tak zwraca się tylko dziecko... Zwróć uwagę co to dziecko, mówi do swojego Taty. Najpierw uwielbia Jego święte Imię, później szuka Jego woli, a dopiero po tym - prosi - o chleb powszedni (o wszystko co jest niezbędne do życia). Później następuje znowu prośba... o przebaczenie jak i zachowanie od złego.


Przy zachowaniu takiego porządku spotkania z Bogiem na modlitwie jest w ogóle czas na gadulstwo??? Nie wyobrażam sobie.


Aklamacja mówi o tym, że "nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych". Każde słowo w tej aklamacji jest niezwykle ważne. Warto zadać sobie pytanie: czy żyję Słowem Bożym? Czy karmię się Nim na modlitwie? Czy jest Ono mi niezbędne do życia?


Słowo Boże, które - jak mówi Izajasz (55,10-11) - wychodząc z ust Boga: nie wraca do Niego bezowocnie, zanim wpierw nie dokona tego, co On chciał i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. Skoro tak, to nie pozostaje nic innego jak...

...Zanurzyć się w Bożą obecność i słuchać Jego słowa...

Zasłuchać się...

Stracić czas słuchając Go...

Nasycić się do nieprzytomności barwą Jego głosu...

Usłyszeć ZAWSZE dobrą radę i rozwiązanie każdego problemu...

Zaufać...

Umiłować Słowo...

Pytać się o WSZYSTKO... to najlepszy Doradca...

Szaleć z niecierpliwości i tęsknotą za spotkaniem...

Upić się do nieprzytomności - Jego Słowem...

Pokochać...

Uwierzyć...

Zapragnąć...

Nim żyć...


Co ty na to, Drogi Przyjacielu?


Agnieszka Frydrych