15.jpg

środa, 26 marca

"Głośmy radość życia!" Za nami V Marsz dla Życia i Rodziny w Łomży


Dzisiaj rano, jak co dzień wybrałam się na Adorację Jezusa. Z wielką niecierpliwością i radością zabrałam się za rozważanie tekstów biblijnych przeznaczonych na dziś przez mądrą Matkę - Kościół. Przeczytałam pierwsze czytanie... ale nie mogłam uchwycić sensu tekstu, ani zrozumieć nawet jednego słowa! Pocieszałam się: no dobra, może Psalm? Ale i tym razem nic... Ewangelia?... znowu totalna pustka! Zwróciłam się wtedy do Jezusa z wielkim znakiem zapytania: "No dobra, Panie Jezu, powiedz mi: co jest grane???" I wtedy usłyszałam wyraźnie w duszy: "Uwielbiaj Boga w Marszu dla Życia i Rodziny". Zdziwiłam się bardzo tym natchnieniem, nawet zadałam pytanie: ale jak to? Przyszłam na Namiot Spotkania i chcę się modlić Słowem Bożym.... A tu mam konkretne wskazanie do modlitwy uwielbienia właśnie za wczorajszy Marsz...


Muszę Ci się przyznać do czegoś Drogi Przyjacielu... wstając rano, zaczęłam się zastanawiać, czy właśnie taka forma modlitwy, która miała miejsce wczoraj: radosne wykrzykiwanie na cześć Pana, uwielbienie i dziękczynienie, radosne pieśni - tańczyć się chciało. Czy to wszystko było na miejscu? Przez cztery lata, w wielkim skupieniu, odmawiając Różaniec, bądź przeżywając Drogę Krzyżową, szliśmy... zanosząc modlitwę pełną powagi i skupienia. Podzieliłam się swoimi wątpliwościami z moim mężem... i wyszłam na Adorację. Dalej już wiesz co się działo:) Najpierw pustka... później wskazanie do modlitwy uwielbienia za Marsz...


Zaczęłam więc tę modlitwę. Z głębi mego serca popłynęła pieśń uwielbienia Boga za to, co się wczoraj działo. Uwielbiałam Boga we wszystkich ludziach, którzy wzięli udział w marszu wielbiącym Pana, w dziękczynieniu za życie. Uwielbienie było pełne wdzięczności za wszystkich kapłanów i osoby konsekrowane, kleryków WSD, za wszystkie parafie, Ruchy i wspólnoty, za tych którzy włączyli się bardzo czynnie w organizację Marszu, za młodzież i dzieci, za zespoły muzyczne, za tych, którzy dbali o porządek i bezpieczeństwo, za wszystkich ludzi dobrej woli, tych, którzy się modlili, za wszystkie otwarte serca na dzieło Adopcji Dziecka Poczętego, za osoby mówiące świadectwa.


Kiedy skończyłam modlitwę uwielbienia, pomyślałam: teraz zerknę do tekstu biblijnego... może coś się rozjaśni:)(uwielbiam modlitwę Słowem Bożym). Otwieram tekst przeznaczony na dzisiejszy dzień i wzrok mój pada na słowa Psalmu: "Chwal Jerozolimo Pana, wysławiaj Twego Boga Syjonie" Ps 147,12. Wymiękłam... Dobra Panie, więcej już nie potrzebuję wskazówek. Wiem o co Ci chodzi:) Więc dalej dziękczynienie i uwielbienie.... Piękna sprawa! Wszystkie wątpliwości natychmiast znikły. Pan po prostu sobie sam wybrał formę modlitwy w tegorocznym Marszu! Modlitwa dziękczynienia i uwielbienia jest Mu bardzo miła!


Jeszcze parę słów o pogodzie:) Wiesz jaka od rana otaczała nas aura. Zaczęłam się nawet modlić, aby w końcu lunęło... z cichą nadzieją w sercu: może wypada się do Marszu! Gdzie nie spojrzeć, na horyzoncie szaruga i sine niebo. Zastanawiałam się kiedy zawory puszczą i spadnie na ziemię rzęsisty deszcz... Pomyślałam: trudno! Pewnie ta pogoda jest związana z Marszem. Pokutny wymiar... modlitwa za dzieci, które skazane są na śmierć w łonach swoich matek... może faktycznie ma tak być. Siedziałam w pracy i kłóciłam się z Panem: "No zlituj się! Modlitwa radości i uwielbienia, wyrywać się będzie dzisiaj z naszych serc, a niebo tylko czeka na skinienie, aby pęknąć! Jak to sobie wyobrażasz Panie? Już widzę... obrońcy życia tonący w strugach deszczu i smagani zimnym wiatrem, jak zmokłe kury, z przylepionym na twarzy uśmiechem.... Przecież ma to być Marsz radości! Uwielbienia!" W końcu się poddałam... "dobra, jak chcesz, Ty tu rządzisz:). Może właśnie pogoda ma być tym elementem pokutnym...". Kiedy wróciłam do pokoju nauczycielskiego wyjrzałam przez okno.... Zobaczyłam coś niezwykłego... skrawek błękitnego nieba, z elementami białych obłoków... jakby ktoś nagle zaświecił słońce... Zjawisko było tak niezwykłe, że powiedziałam do koleżanki obok: "spójrz na niebo! Ale pogoda się robi!" Nie zwróciłam uwagi na jej reakcję, gdyż zadzwonił dzwonek i musiałam iść na lekcję. Kiedy mijałam łącznik, wyszłam na oszklony korytarz, który dawał widok na niebo. Zdziwiłam się bardzo, gdyż po tamtym widoku nie było ani śladu... a niebo na powrót było zasnute ciężkimi, szarymi chmurami, które wręcz wołały: zaraz zacznie lać jak z cebra! Podziękowałam Bogu za ten znak, gdyż wlał w moje serce nadzieję, że pogoda będzie dobra. Wychodząc z pracy około 16.00 byłam przygnębiona zimnem... i szarym niebem... Nawet parasol wzięłam ze sobą idąc na Marsz...


Pamiętasz Drogi jaka wczoraj pogoda nam towarzyszyła podczas wędrówki do łomżyńskiej katedry? Szłam w rozpiętym płaszczu, gdyż było ciepło. Wiatr umilkł... wsłuchany w modlitwę obrońców życia. Było cicho i łagodnie... jakby Ktoś Swoją ciepłą Dłonią uspokoił WSZYSTKO. Żadnych przeszkód... Zły musiał być na ten czas spętany... Radość, uwielbienie, piękne pieśni... wychodząc z kościoła Krzyża Świętego, Jan Paweł II, za którego wstawiennictwem popłynęła modlitwa odprowadzał nas wzrokiem z okna wieży. Wiem, że towarzyszył nam w tym Marszu... szedł razem z nami, a wraz z nim, cała rzesza świętych dzieci, uratowanych przez modlitwę Adopcji Dziecka Poczętego. Uratowani Święci szli z nami wielbiąc Boga! Dlatego szeregi Marszu zasilała wielka, nieograniczona liczba osób... Wzniesione do góry serca... i okrzyk: "Głośmy radość życia!" wpisywały się w codzienne życie łomżyniaków. Niektórzy z nich dołączali po drodze. Bardzo ucieszyła mnie postawa młodych ludzi, którzy wyglądając z okien Teatru Lalki i Aktora, machali do nas z entuzjazmem, przesyłając buziaki, na twarzach mieli uśmiech. Nie mogli z nami iść, obowiązki w pracy im nie pozwoliły, ale całym sercem byli z nami.


Ostatnim etapem Marszu było Sanktuarium Matki Pięknej Miłości. Katedra powoli zapełniła się uczestnikami Marszu. Tutaj, u stóp naszej Pani złożyliśmy przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.


Chcielibyśmy w tym miejscu serdecznie podziękować Wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji Marszu, wszystkim osobom zaangażowanym. Ks. Biskupowi Januszowi, kapłanom, Wyższemu Seminarium Duchownemu w Łomży, wszystkim zespołom muzycznym, Wspólnotom, Diecezjalnemu Duszpasterstwu Rodzin, Diakonii Życia Ruchu Światło - Życie oraz małżonkom Domowego Kościoła, wszystkim parafiom i duszpasterzom tych parafii, młodzieży z KSM-u, Grupie Ratowniczej "Nadzieja", mediom katolickim, Drukarni Kamil Borkowski, której zawdzięczamy serca wykonane na Marsz. Wszystkim ruchom i stowarzyszeniom działającym przy łomżyńskich parafiach: Fundacji "Światło - Życie", Odnowie w Duchu Świętym, Rodzinom Nazaretańskim, Ruchowi Światło - Życie", wspólnocie "Gloriosa Trinita", Rycerzom Kolumba oraz WSZYSTKIM uczestnikom Marszu. Tomkowi Przbyszewskiemu i Krzyśkowi Narewskiemu, którzy mówili świadectwo, kapłanom w sposób szczególny: ks. Dariuszowi Niewińskiemu, Ks. Dariuszowi Krajewskiemu, ks. Tomkowi Trzaska, ks. Jackowi Kotowskiemu.


Bądź Panie uwielbiony we wszystkich dziełach obrońców życia!


Diakonia Życia Ruchu Światło-Życie

Agnieszka i Jacek Frydrych