16.jpg

sobota, 29 marca

Skruszony grzesznik czy zatwardziały sprawiedliwy?


Mam w klasie dziewczynę. Krzyczy, głośno się śmieje podczas katechezy, obraża innych, jest wulgarna. Umalowane włosy, makijaż. Otwarcie przyznaje się do tego, że w Boga nie wierzy, a raczej mówi głośno, że Go po prostu nie ma. Nie modli się z resztą klasy, ostentacyjnie pokazuje swoją niewiarę. Przeszkadza. Wiele razy zadawałam jej pytanie: dziecko, po co ty tu przychodzisz? W jakim celu? Zawsze milczy, pozostając głucha na pytanie... Kiedy proponuję jej, aby nie przychodziła... po prostu przychodzi. Próbowałam różnych metod... bez skutku. Któregoś razu powiedziałam: dziecko, nie musisz krzyczeć: widzę cię i słyszę. Nie musisz ciągle mi udowadniać, że jesteś... Wiem, że jesteś. Zamilkła.


Wiem na pewno, że brak dowartościowania może właśnie tak się przejawiać. Ciągle mam wszystkim udowadniać, że żyję, że jestem. Jeżeli ktoś głośno krzyczy - swoim zachowaniem - to na pewno jest to krzyk o miłość. Widać tutaj jak na dłoni krzyk: zauważcie mnie, doceńcie.


Zastanawiam się nad osobą faryzeusza z dzisiejszej Ewangelii Łk 18, 9-14. Jaki ten facet musiał być niedowartościowany! Przychodzi na modlitwę i zaczyna porównaniem: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik". Ciekawa modlitwa... Nasuwa mi się tylko jeden wniosek: ktoś, kto porównuje się do innych, cierpi na totalny brak docenienia. No bo w jakim celu porównujemy się? Żeby pokazać, że jesteśmy od kogoś lepsi??? Bezsens! I pycha przy okazji. Wymienianie zasług też jest nie na miejscu: Panie Boże, zobacz jaki to ja jestem dobry: "Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". Nie piję, nie palę, nie cudzołożę! Po co Bogu taka informacja? On wie jaki jesteś. Zna cię bardziej niż ty sam siebie.


Człowiekowi, który w Bogu pokłada nadzieję i wie, że jest Jego umiłowanym, nie przyjdzie do głowy, by wymieniać swoje "zasługi" przed Nim, ani porównywać się do innych. Będzie znał swoją wartość i godność Bożego dziecka, wykupionego Drogocenną Krwią Chrystusa.


Kim jestem bez Niego? "Miłość (moja) podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika". Oz 6,1-6. Brat mój celnik doskonale to rozumie.


Klękam przed Tobą Panie i z pokorą proszę: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika".


Agnieszka Frydrych