22.jpg

niedziela, 20 kwietnia

Spotkałeś już Zmartwychwstałego?

Wczesny ranek. Jeszcze ciemno.

Pamiętasz naszą rozmowę Mario? Pamiętasz obietnicę jaką sobie złożyłaś w momencie kiedy zdejmowano Ciało z Krzyża? Ze względu na żydowski dzień Przygotowania, trzeba było bardzo szybko złożyć Jezusa do grobu. Nie można było pozostawiać ciał na krzyżach, nie można było grzebać zmarłych. Czasu niewiele... tuliłaś poszarpane Ciało... najdelikatniej jak mogłaś. Umyłaś rany. A wonności? Nie ma czasu...


Pamiętam jak obiecałaś, że dopełnisz pogrzebu, namaścisz Ciało Jezusa zaraz po szabacie... Nie sądzę, żeby dobry sen przyszedł... myślę, że nie mogłaś spać. Oczekiwałaś... świtu. Tysiące myśli... niespokojnych pragnień, tęsknota... Świt ociągał się z nastaniem. Ciemno... a ty idziesz. Kto Ci odsunie kamień od grobu? Jak potraktują żołnierze? Może w ogóle nie pozwolą podejść?...


Zapomniałaś, że Jezus powiedział... "trzeciego dnia powstanę z martwych"? Wszyscy zapomnieli... nawet najbliżsi Apostołowie, przyjaciele. Powiem Ci szczerze, że byłam w szoku, kiedy przyglądałam się dwóm z nich, którzy w dniu zmartwychwstania wracają do Emaus. Wracają to mało powiedziane - uciekają - to dobre słowo. Co było powodem ich zachowania? Brak wiary? A może strach? Okazuje się, że samo zmartwychwstanie Jezusa wcale nie musiało być dla nich dobrą nowiną. Fakt, że ktoś kto umarł i został złożony do grobu... z niego wstaje! raczej napawa strachem, przeraża niż napełnia nadzieją i radością. Świadczą o tym słowa jednego z uciekających do Emaus... "Niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, iż On żyje" Łk 24, 23.


Zatem można sobie postawić pytanie: czy zmartwychwstanie Jezusa napełnia cię lękiem, a może strachem? Jeżeli tak, to dlaczego tak się dzieje? Kleofas i drugi uczeń byli bardzo blisko Jezusa... ufali Mu, słuchali Go, chcieli być przy Nim. Ale w momencie Jego śmierci, zostawili wszystko to, czym dotychczas żyli... i wrócili do swoich zajęć. Jezus był dla nich tylko odskocznią? Czy można o Nim w ogóle zapomnieć? Wydaje mi się, że dodatkowo towarzyszył im strach... że mogą skończyć podobnie jak On. W momencie kiedy idą z nieznajomym Wędrowcem... przypomina im się wszystko. Słuchają z zapartym tchem tego co mówi Jezus "zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im to, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego" Łk 24,27 . Ale wcześniej nazywa ich "nierozumnymi", wyrzuca im brak wiary "we wszystko co powiedzieli prorocy" por. Łk 24,25.


Czy wierzysz w to, że Jezus zmartwychwstał? Wierzyć... to absolutnie ufać komuś. Wierzyć, to ufać komuś kogo znam... Znasz Jezusa i ufasz Mu? "Gdyby Jezus nie zmartwychwstał daremna byłaby nasza wiara" na darmo byłaby nasza ewangelizacja, bezwartościowe nasze świadectwo... Wiara byłaby ideologią. Nie tylko wierzę, ale WIEM, że Jezus własną Boską mocą pokonał śmierć, powstał z martwych.


Jest Bogiem delikatnym... Po wyjaśnieniu uczniom uciekającym do Emaus Pism i proroctw "okazywał jakoby miał iść dalej". To oni "przymusili Go", aby został z nimi. Wtedy to rozpoznali Go po łamaniu chleba. Dopiero wówczas zaczęli sobie pluć w brodę i wyrzucać: "Czyż serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?" Natychmiast! wracają do Jerozolimy i z mocą świadczą: "Pan rzeczywiście zmartwychwstał!" por. Łk 24,33-34. Dotknęli Zmartwychwstałego. Spotkali Go. Czy ty spotkałeś Jezusa, który powstał z martwych?


Co mnie jeszcze szczególnie poruszyło w świadkach zmartwychwstania... Maria Magdalena, której jako pierwszy Jezus ukazał się po swoim zmartwychwstaniu. Powiem szczerze... jak na tamte czasy szokujące to było... nawet dla Apostołów. Jezus na swojego świadka, któremu poleca: "Udaj do moich braci i powiedz im" J 20,17, wybiera kobietę. Mało znaczącą społecznie... właśnie ją. Nie silnych Apostołów, tylko ją. Jaka jest ich reakcja na nowinę o tym, że Jezus żyje? "Słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary" Łk 24, 11.


Czy w twoim życiu Drogi Przyjacielu widać, że Jezus żyje? Wiesz... - tak na serio! Czy inni patrząc na ciebie, mogą uczyć się wiary w to, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał? Ja nie mówię o tym, że ty nie głosisz Jezusa słowami.... A głosisz? Ale pytam, czy żyjesz Jezusem... Czy On jest najważniejszy? Które miejsce zajmuje w twoim życiu?


Maria, Kleofas, inni uczniowie, Tomasz... każdy spotkał Zmartwychwstałego. A ty?


Agnieszka Frydrych