23.jpg

wtorek, 06 maja

Wiary brak...


W dniach poprzedzających kanonizację Ojca Świętego dzieciaki w szkole pisały listy do Jana Pawła II. W ogóle to miały ogromną trudność w napisaniu listu, gdyż - cytuję: "nigdy nie pisaliśmy do nikogo listu". Jak to nie pisaliście?... Szczerze - to bardzo się zdziwiłam, gdyż w dzieciństwie i młodości pisałam bardzo wiele listów. No tak, czasy się zmieniły... pani nie z tej epoki...


"Wobec tego, czy piszecie e-maile?" - zapytałam. "No tak, piszemy" - odpowiedzieli. Jeżeli tak, to pierwszą trudność mamy już za sobą. Tak na marginesie Drogi Przyjacielu, wczoraj zadałam pytanie w jednej klasie V: kto z was ma choćby jeden dzień w tygodniu, gdzie nie dotyka się do gier komputerowych? Cisza. Dobra, to w takim razie kto z was gra mniej niż dwie godziny w ciągu jednego dnia? I znowu cisza... Przez chwilę stałam i ja w milczeniu przed nimi... Tacy mali - starzy... Nie wiedzą jak napisać list, nie mają czasu dla przyjaciół, bo wolą tych wirtualnych...


Druga trudność była o wiele poważniejsza i naprawdę napawa mnie do dnia dzisiejszego troskliwym smutkiem... wielu z moich dzieciaków zbuntowało się na sam pomysł pisania listu... do "kogoś kogo nie ma!" "To... jak to!? Pisać list do kogoś kto umarł... to totalna lipa! To bez sensu. Nie będę pisać!"


Reakcja moja była natychmiastowa: Dzieci, wy w ogóle wierzycie w Świętych Obcowanie??? W odpowiedzi zobaczyłam okrągłe oczy, które miały w spojrzeniu wydruk jak z komputera: A co to jest Świętych Obcowanie?


Może pomyślisz... katechetka... od czego ty tam jesteś w tej szkole? Jeszcze im tego nie wytłumaczyłaś? Jeszcze ich tego nie nauczyłaś? Otóż Drogi... temat jest wałkowany nie od dziś... tylko niestety.... WIARY BRAK.


Powiedziałam moim małym niedowiarkom: "Dla mnie osobiście Ojciec Święty nie umarł. Odszedł tylko na chwilę i wiem, że zobaczę Go. Wprawdzie nie widzę Go, ale WIEM, że żyje! Tak jak Jezus Zmartwychwstały!" I tu kolejna porażka. Niektórzy z nich są szczerze zdziwieni, że Jezus żyje, a niektórzy mówią wprost, że Go nie ma.


Przyglądam się dzisiaj rozmowie Filipa z Jezusem w Ewangelii J 14, 6-14. Prośba Filipa jest bardzo szczera: "Panie, pokaż nam Ojca". Na to odpowiedział Jezus: "Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?"


Tak Panie... jesteś tuż obok. Ciągle mi towarzyszysz. Mówisz do mnie w Swoim Słowie. Karmisz mnie Swoim Ciałem. Umacniasz. Utwierdzasz w wierze. Pomagasz zrozumieć. Uczysz kochać. Tłumaczysz nieustannie. Wskazujesz drogę. Dajesz poznać prawdę. Obdarzasz życiem. Dajesz się poznać. Czynisz na moich oczach cuda. Podnosisz z upadku. Nie potępiasz. Przebaczasz po raz setny ten sam grzech. Opatrujesz rany. Uzdrawiasz. Uzdalniasz do dobra. Rozlewasz nade mną Twoją świętą Wolę. Prowadzisz za rękę. Obdarzasz mnie wszystkim, czego potrzebuję. Troszczysz się. Ogarniasz. Posyłasz do mnie Świętego Ducha Swego. Posyłasz Świętych, aby byli moimi Przyjaciółmi. Dajesz Aniołów, aby nie potknęła się moja noga i aby mnie strzegli. Maryję dałeś mi za Matkę. Usynowiłeś mnie. Uczyniłeś Dziedzicem.

A jednak ciągle w uszach brzmi: Tak długo jestem z tobą, a jeszcze Mnie nie poznałaś?

Wiary brak...


Więc co się dziwić dzieciom?...

Niewiara dziecka boli szczególnie.

Więc co robimy - my wszyscy, chrześcijanie - aby brały dzieci z nas dobry przykład? Co robimy by pokazać im Boga, aby ukochały ze wszystkich sił Jezusa?


Dzisiaj świat kradnie nam dzieci. Komputer to ich bóg. Zastępuje rodziców, przyjaciół. Nie ma autorytetów. Nie ma marzeń. Nie ma ideałów.

Wiary brak...


W morzu niewiary są jednak perełki. Są piękne dzieciaki nie zepsute jeszcze i nie skażone zgnilizną tego świata.

Więc... śpieszmy się kochać dzieci... tak szybko odchodzą.

Niektóre z nich napisały przepiękne listy do Ojca Świętego. Listy te były jak kojący balsam spływający na moje strapione smutkiem niewiary serce.


Dziękuję Ci Drogi Przyjacielu za trud, który podejmujesz w wychowaniu dzieci. Za wszystkie momenty kiedy przyprowadzasz je do Jezusa, uczysz Mądrości, a nade wszystko kiedy sam jesteś blisko Boga.


Agnieszka Frydrych