24.jpg

poniedziałek, 12 maja

Diaboliczne SIMS-y - świadectwo


Od bardzo długiego czasu, nasze dzieci dosłownie męczyły nas, aby kupić im grę komputerową The SIMS 3. Jęczały i robiły słodkie oczka, aby tylko nas przekonać, nawet gorliwiej niż zwykle przykładały się do wykonania swoich obowiązków. W końcu stwierdziły, że chyba nic nie wskórają, więc postanowiły uzbierać kasę z kieszonkowego i kupić sobie.... No dobra. Postanowiłam zrobić "wywiad" o tej grze.

Ale ponieważ nie miałam do niej dostępu zaczęłam wypytywać o to dzieci. Muszę Ci powiedzieć Drogi Przyjacielu, że bardzo dużo rozmów przeprowadziliśmy z naszymi dziećmi na temat duchowych zagrożeń. Poziom uświadomienia jest dość duży. Dzieci wiedziały o co pytam. Nawet stwierdziły, że jedna z serii jest o wampirach, ale ta najnowsza jest w porządku, można budować domy i takie tam....


Uwierzyłam moim dzieciom, gdyż wiedziałam, że mówią prawdę. Wiele razy same zaczynały rozmowę na temat znaków satanistycznych, które widziały na ubraniach swoich kolegów i koleżanek w szkole. Powiem uczciwie: nie podejrzewałam niczego złego w tej grze... Dopóki na własnej skórze nie odczułam działania demona.


W środę wieczorem wyjeżdżaliśmy na rekolekcje z ojcem Jamesem do Warszawy. W bardzo wielkim pośpiechu dosłownie wpadliśmy do sklepu, aby w ostatniej chwili kupić dyktafon. Zatrzymałam się przy półce z grami komputerowymi, aby obejrzeć SIMS-y. Gra była w dodatkowym opakowaniu, nie można było zajrzeć do środka i dokładnie wszystko przeczytać. Rzuciłam tylko okiem... cena była BARDZO atrakcyjna! Na pierwszy rzut oka nie zauważyłam niczego złego. I bardzo się spieszyłam. Diabeł wykorzystał mój pośpiech i nieuwagę... za to Pan Bóg dał nam jeszcze szansę, ponieważ uiszczając opłatę za zakupy okazało się, że kasa nabiła złą kwotę i trzeba było przefakturować. Nie masz pojęcia Drogi Przyjacielu ile zajęło to czasu. Prawie zakwitłam przy kasie... Ale niestety nawet wówczas nie przyjrzałam się dokładnie owej grze (kupiłam dwie: podstawę i dodatki).


Kiedy wróciliśmy do samochodu, dzieci były przeszczęśliwe! W końcu dostały swoją "ulubioną" grę. Niestety nawet w drodze do Warszawy nie przyjrzałam się jej bliżej... przekonana o jej "niewinności".


Kiedy już późnym wieczorem byliśmy na miejscu, dzieci natychmiast chciały przynajmniej zobaczyć nowy nabytek. I tu Pan Bóg znowu przyszedł z ostrzeżeniem, gdyż gra nie chciała długo się zainstalować... Byłam zmęczona i poszłam spać. Wczesnym rankiem we czwartek, zostawiając dzieci pod opieką rodziny poszliśmy na rekolekcje. Kiedy wróciliśmy dziewczyny opowiadały, że zainstalowały grę i nabudowały mnóstwo domów. Obiecałam, że zobaczę później. W tym czasie miała miejsce bardzo dziwna sytuacja. Wyobraź sobie, że w momencie kiedy Jacek otwierał komputer, złamała się jedna z podstaw ekranu! Od razu oczywiście kazaliśmy przyznać się dzieciom do tego, że na pewno spadł im laptop albo w jakiś inny sposób go uszkodziły. Przecież nie było możliwe, żeby sam z siebie po prostu się połamał! Dzieci ze łzami w oczach zapewniły nas, że to nie one. Oczywiście im nie uwierzyłam, bo niemożliwym wydawało mi się, żeby coś samo z siebie się stało. A jednak!


W sobotę podczas trzeciego dnia rekolekcji Ojciec modlił się przed Najświętszym Sakramentem nad 6 tysiącami uczestników o uzdrowienie wewnętrzne i uwolnienie. Między innymi modlił się o uwolnienie wszystkich, którzy w jakiś sposób związani są z okultyzmem, New Age, ezoteryką. (Nie wyobrażasz sobie Drogi jak w tym czasie szatan krzyczał). Po skończonej modlitwie dostałam informację smsem, że Julia zasnęła w dzień i śpi już 6 godzin... nie można jej dobudzić. Kiedy dojechaliśmy na miejsce już nie spała. Opowiedziała mi tylko o bardzo przykrym zdarzeniu - przewróciła się w łazience i uderzając o umywalkę bardzo boleśnie przebiła sobie ząbkami wargę, rana była widoczna aż po drugiej stronie, na brodzie. Poszliśmy wszyscy spać. Julia zasnęła mimo, że przespała niemalże pół dnia.


W niedzielę rano nie mogłam spać... ok godz. 5.00 zaczęłam przygotowywać się do Namiotu Spotkania. Po skończonej modlitwie zaczęłam pakować niektóre rzeczy. Zaczęłam od laptopa. I wtedy wpadły mi w ręce SIMS-y. Miałam dużo czasu aby dokładnie obejrzeć okładki. To co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania! Napiszę Ci tylko niektóre teksty, aby pokazać co udostępniłam moim dzieciom - zupełnie nieświadomie. Ale to nie jest istotne, gdyż szatan i tak (mimo mojej nieświadomości) miał dostęp i pole do popisu. Na okładce tytułowej nic niepokojącego nie ma. Wiesz co wzbudziło niepokój już na samym początku? Tych gier nie można uruchomić bez Internetu! Jacek to zauważył i bardzo się zdenerwował. Zostaw teraz dzieciaki z dostępem do Internetu... Nasze komputery mają założone hasła i dzieci korzystają z sieci pod naszym nadzorem. Chcąc żeby gra zadziałała trzeba dziecko zostawić sam na sam z Internetem! ...


Napiszę Ci teraz niektóre hasła z drugiej strony okładki:

1. Na tle obrazka z wielkim macho napis: Bądź kim chcesz: dobrym lub złym. Gwiazdą rocka, przywódca świata, a może złodziejem?

2. Na tle roznegliżowanego towarzystwa: Imprezuj na wiele sposobów.

3. Obrazek całującej się namiętnie pary: Graj na własną rękę albo dziel się zabawą ze znajomymi.

4. Obraz bardzo zuchwałych, agresywnych ludzi: Chwal się tym co stworzyłeś w Internecie.

5. Bardzo bogate wnętrze mieszkania: Żyj w luksusie, stać cię na wszystko.

6. Młoda dziewczyna z wytatuowaną na przedramieniu głową kozła(tatuaż jest tak mały, że trudno rozróżnić co to za obraz, trzeba się dokładnie przyjrzeć): Stwórz siebie na nowo. Eksperymentuj z wyglądem. Zmieniaj osobowość.


Na drugiej okładce obraz, który promuje halloween - mężczyźni z diabolicznymi twarzami.

"Najlepsze" było jak otworzyłam okładkę w środku i zobaczyłam:


"Ostrzeżenie przed epilepsją (padaczką)": "Niektóre osoby narażone na działanie migającego światła lub pewnych jego naturalnych kombinacji mogą doznać ataku padaczkowego utraty przytomności". Komunikat jest długi więc nie będę go w całości przytaczać, jeszcze tylko ostatnie zdanie: "Gdyby u użytkownika lub jego dziecka wystąpiły podczas gry którekolwiek z następujących objawów: zawroty głowy, zaburzenia wzroku, skurcze mięśni oczu lub innych mięśni, utrata przytomności, zaburzenia błędnika, jakiekolwiek mimowolne odruchy lub drgawki, należy NATYCHMIAST przerwać grę i skonsultować się z lekarzem".


Słyszałam kiedyś świadectwo (chyba - bo nie jestem pewna -księdza egzorcysty), który opowiadał o masowej padaczce dzieci, które oglądały pokemony (japońskie bajki) na skutek promieniowania świetlnego z ekranu telewizyjnego! Tak na marginesie - na kartach Ewangelii Jezus wyrzuca złego ducha z chorego na epilepsję (padaczkę).


Oczywiście w dalszej części okładki gry podana jest instrukcja co należałoby zrobić i "jakie środki ostrożności zachować w czasie gry"(!!!)


W jednym momencie WSZYSTKO stało się jasne!: połamany laptop "sam z siebie" - mamy na naszym komputerze wiele materiałów ewangelizacyjnych, wypadek w łazience, długi sen - ni z gruszki ni z pietruszki - zdrowego, wypoczętego dziecka...


W tym momencie chcę się z Tobą podzielić świadectwem Ojca Jamesa. Pewnego razu jechał on samochodem wraz ze swymi przyjaciółmi. Po drodze otwierał koperty, w których były zapisane intencje i modlił się za tych, którzy go o to prosili. W jednej z kopert był umieszczony pierścień Atlantów http://zagrozeniaduchowe.pl/?p=246 Ojciec go wyjął i włożył do bocznej kieszeni samochodu. Nie wiedział jeszcze wówczas czym jest ów pierścień. Położył ręce na kopercie z prośbą i modlił się. Nagle kiedy samochód przejeżdżał przez tory kolejowe, z niezwykłą siłą uderzył w nich przyjeżdżający pociąg! Świadkowie, którzy widzieli to zdarzenie, byli pewni, że pasażerowie nie mają prawa wyjść żywi z tego wypadku. Oczywiście nic im się nie stało! Kiedy oddali samochód do mechanika, ten znalazł pierścień i powiedział Ojcu czym jest ten przedmiot. O. James powiedział: Zły duch posłużył się pierścieniem, aby nas zabić! Oczywiście wszyscy ocaleli, bo nic nie dzieje się bez woli Pana!


Wszystko zaczęło układać się w całość.... NATYCHMIAST połamałam płyty, zniszczyłam je tak, aby nikt nie mógł z nich korzystać, Jacek wyrzucił je do kosza, odinstalowaliśmy ten szajs z komputera!


Przeprowadziliśmy kolejną rozmowę z naszymi dziećmi. Obiecaliśmy kupić im nową, NORMALNĄ grę (o ile taka istnieje). Dziewczyny bez żalu przyjęły informację o wyrzuconej grze. Jedna z nich była już u spowiedzi, oddając Panu nieświadome, ale jednak poruszanie się w tej przestrzeni. Przede mną jeszcze spowiedź i wyznanie winy, że nie dopilnowałam, nie zobaczyłam, nie przeczytałam...


Wiem, że to całe wydarzenie jest zwycięstwem Pana. Wiem, że jest to też konkretny owoc rekolekcji, a konkretnie - modlitwy o uwolnienie.

Drogi Przyjacielu, proszę Cię abyś był bardziej uważny niż ja. Abyś szerzej otwierał oczy.... Diabeł perfidnie wykorzystał moment kiedy jechaliśmy na rekolekcje... kiedy śpieszyliśmy się, a mimo wszystko PAN ZWYCIĘŻYŁ! ZAWSZE ZWYCIĘŻA!

Chwała Panu!


Agnieszka Frydrych