31.jpg

środa, 18 czerwca

Boże Ciało


W ostatnich dniach w szkole, dużo rozmawiam z moimi podopiecznymi na temat Eucharystii. I nie mogę wyjść z "podziwu" skąd w wielu, tak młodych sercach, brak wiary w prawdziwą obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. "Wałkuję" z nimi ten temat już nie pierwszy rok… dzieci te przecież miały również bardzo solidne przygotowanie do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej… a i tak nie wszyscy wiedzą. A i tak nie wszyscy wierzą, bo tak to chyba należy określać, w realną obecność Jezusa. Niektórzy z wielkim przekonaniem twierdzą, że to tylko symbol, niektórzy nie mają w ogóle zdania, ale są i tacy - dzięki Bogu, że WIEDZĄ i WIERZĄ, że Jezus jest w Eucharystii obecny - żywy i prawdziwy.


A jak z nami, dorosłymi? Czasami obserwuję ludzi w świątyni… Przechodzi taki człowiek przed Najświętszym Sakramentem i nawet się nie zatrzyma... nie skłoni… nie przyklęknie... Czy WIE? Czy WIERZY, że staje przed Obliczem Boga? Boga żywego, realnego, skrytego w tabernakulum?


Czy wierzę?...


Jeżeli tak, to dlaczego Jezus pozostaje taki samotny? Czy nie stać mnie na chwilę Adoracji chociażby każdego dnia? Mam za duże wymagania? Uwierz Drogi, DA SIĘ. Tylko trzeba chcieć...


Pewnie, że codzienna Eucharystia nie jest obowiązkiem. Pięknie jeżeli jest PRAGNIENIEM... bo bez Niego nie da się żyć. Bo bez Niego dusza i ciało więdnie, usycha, marnieje...


Jak można żyć bez Chleba Życia? Jak można w ogóle funkcjonować bez tego Pokarmu? Wczoraj zadałam dzieciom pytanie: kiedy ostatni raz przyjmowałeś Pana Jezusa w Komunii Świętej? I jak często się Nim karmisz? Odpowiedzi były różne: wczoraj, pół roku temu… a niektóre dzieciaki milczały jak zaklęte… czyżby w ogóle nie pamiętały kiedy to miało miejsce? Niektóre z nich w ogóle nie chodzą do kościoła na niedzielną Mszę Świętą. Więc jak mają żyć???


Jezus powiedział: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" J 6,53. Nie potrzeba komentarza, gdyż słowa są bardzo jasne.


I dalej: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem" J 6,54-55 Ciało i Krew Chrystusa jest pokarmem na życie wieczne.


"Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie" J 6,56-57


Dlatego Drogi karm się tym Ciałem jak najczęściej, nawet codziennie - ze względu na słowa Jezusa. Kiedy w lodówce zabraknie jedzenia, jesteśmy źli, doskwiera nam głód. Nawet jeżeli karmisz się Ciałem Jezusa raz w tygodniu… to nie tęsknisz za czymś więcej?? Chleb zjedzony raz na tydzień wzmocni siły?? Innym pokarm, którego dostarczasz raz na jakiś czas, zapewni prawidłowy rozwój? Nie będzie brakowało w twoim organizmie minerałów i odpowiednich witamin? O ileż bardziej WARTOŚCIOWY jest Chleb niebieski! Skoro to wiesz, to czemu korzystasz tak rzadko z tego Daru?


Pewnie, że są różne okoliczności i na Eucharystię codziennie dotrzeć nie możesz… Powiesz sobie, że przecież codziennie karmisz się Jego Słowem... Wszystko pięknie. Tylko czy aby na pewno nie masz możliwości?


Pozwól, ze podzielę się z tobą Drogi, świadectwem. W moim przypadku dzień bez Eucharystii jest dniem po prostu straconym. Bez Jezusa Eucharystycznego zupełnie nie umiem sobie z niczym poradzić… nie umiem bez Niego żyć… nie potrafię. Tutaj odzyskuję siły, pełnię radości, niemożliwe staje się możliwe. Różne miałam sytuacje w życiu, bo i dzieci były małe i wiele innych spraw, ale wiedziałam, że Eucharystia jest centrum mojego życia, jest najważniejszym punktem dnia i nie mogę, a w zasadzie nie chcę rezygnować z codziennej Mszy Świętej. Pewna osoba stwierdziła, że jestem uzależniona od Eucharystii. Tak, z pewnością. I jest to cudowne uzależnienie!, z którego nie chcę i nie mam zamiaru rezygnować. Aby nie zabierać czasu moim bliskim, wybieram się na Eucharystię rano. Wtedy cały dzień mam do dyspozycji innych. Ale najlepsza cząstka dnia - rano - należy do Jezusa. Za to później… dzieje się :-), bo Jezus jest cały czas ze mną. O cudach, które dzieją się w naszym życiu mocą Jezusa mogłabym ci opowiadać non stop. Czy jesteśmy przez to pozbawieni cierpienia i trudów? Nie. Ale i na to, a przede wszystkim na to, Jezus daje siły.


Zaproś Jezusa Eucharystycznego do swojego życia - zobaczysz, zmieni się ono na lepsze, ale nie tylko to. Bóg da ci więcej niż oczekujesz.


A! I nie wstydź się jutro iść w procesji za Jezusem Eucharystycznym ulicami naszego miasta. Pan ci za to będzie błogosławił! :-)


Agnieszka Frydrych



Rozważanie w oparciu o tekst: (J 6,51-58)


Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.