35.jpg

czwartek, 31 lipca 2014

Garncarz i glina


Trwając dzisiaj przed Panem i w Jego obecności czytałam proroka Jeremiasza 18,1-6. Najbardziej dotknęło mnie słowo: "Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi" Jr 18,3-4. Pomyślałam: jestem niesforną gliną, która cały czas wymyka się z rąk Pana i ulega zniekształceniu… Nie zdążyłam wypowiedzieć tej myśli, kiedy mój mąż, siedzący obok, powiedział: "Chcę Panie, abyś mnie łamał i kształtował tak jak Ty sam chcesz!". Jedno i to samo słowo, a Duch Święty udziela zrozumienia i pragnień tak jak chce . A ponieważ ja i Jacek jedno jesteśmy modlitwa osobista , którą prowadziliśmy okazała się jednością mimo, że każde z nas osobiście wznosiło myśl do Pana, a każdy wypowiedział inną myśl. Duch Święty zatem rozradował mnie dzisiaj niezwykle - zresztą nie pierwszy raz.


Naczynie, które wyrabiał Pan od wieków w swoim zamyśle stwórczym… nagle ulega zniekształceniu. Jestem właśnie takim naczyniem… gliną, która w ręku Tego który mnie kształtuje traci swój pierwotny kształt… Ta właśnie myśl była pierwszą, która mnie dotknęła podczas Namiotu Spotkania. Jaka musiałam być piękna w ręku Stwórcy! Niepowtarzalna! Bo z Jego rąk wychodzi samo piękno! Zero brzydoty, nawet cienia zmarszczki czy rysy. Światłość i blask. Zachwyt i cudowności jakie tylko sobie zamarzysz. Czystość.


Taki właśnie jesteś w oczach Stwórcy. Wiesz dlaczego napisałam słowo: "jesteś" zamiast: "byłeś"? Ponieważ u Niego zawsze jest TERAZ. I kochając Cię bezgranicznie zawsze widzi ciebie w pierwotnym świetle i pięknie, jako swoje doskonałe stworzenie. A jeżeli patrzy jeszcze przez pryzmat Krzyża Chrystusa to już w ogóle! Czujesz to? Zapytasz, to Bóg ma różowe okulary? Nie ma. Oczywiście dla Niego to nie problem mieć. Ale perspektywa patrzenia jest zupełnie inna. ZAWSZE patrzy na ciebie z MIŁOŚCIĄ bez względu na to co byś zrobił czy nie zrobił. Wprawdzie nienawidzi grzechu, ale KOCHA grzesznika. Więc spróbuj poświęcić dłuższą chwilę na uwielbienie Boga za WSZYSTKO co ci uczynił. Jakiś czas temu przystępując do spowiedzi św. miałam niezwykłą pokutę: 10 minut Adoracji Jezusa, podczas której miałam uwielbić Go za dobro i piękno, które złożył we mnie. Nie wyobrażasz sobie Drogi, jaki to był czas! Dziękowałeś kiedyś Panu za dobro, które złożył w tobie? Weź kartkę i długopis i wypisz to dobro, a później zacznij uwielbiać Pana, bo masz z pewnością za co!


Powrót do początków jest niezwykle ważny. Ale przychodzi też czas weryfikacji… ważne jest, aby sumienie nieustannie badać w obecności Pana. Dlatego dzisiaj pierwsza moja myśl była taka: ukształtował mnie Pan tak jak ukształtował - najpiękniej! A ja i tak tworzę po swojemu swój własny kształt! I to już niestety nie jest fajne! Warto zadać sobie pytanie, co jest źródłem, takiego a nie innego kształtu? Jaki grzech? Słabość? Brak chęci do konkretnej pracy nad sobą? Ulubiony nałóg? Można wymieniać w nieskończoność, ale warto to zrobić. Gdyż jest to niezbędny krok do tego co dalej. Bo można być byle jakim, letnim… Ale po co?! Szkoda czasu. Szkoda cennego życia! Szkoda bezustannego marnotrawienia łaski Pana! Łaska Jego jest dana ZAWSZE, ale nigdy ta sama. Zawsze inna. Nawet nie wiemy ile straciliśmy, kiedy niezauważenie odeszła… ilu błogosławieństw Pana nie przyjęliśmy… bo przecież wiemy lepiej!


Myśl Jacka, którą wypowiedział głośno była odpowiedzią na moje wątpliwości. "Chcę Panie, abyś mnie łamał i kształtował tak jak Ty sam chcesz!". W tym zdaniu wyrażona jest gotowość do tego, aby przyjąć prawdę: " Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi".


Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Stworzył piękno. To piękno poszło swoimi drogami, zeszło na manowce, utraciło swój pierwotny kształt i blask (to jest Drogi moja i twoja historia życia), ale to nie przeszkodziło Panu, aby z tego samego naczynia stworzył zupełnie inne!! Nowe! Bez dziur, szczelin . Nówka! A co najważniejsze- t o naczynie podoba się samemu Stwórcy!


I to jest bardzo dobra nowina na dziś dla każdego z nas. Zachęcam, aby w ramach uwielbienia za przyjęcie tej prawdy pomodlić się Psalmem 146.


Agnieszka Frydrych


Rozważanie w oparciu o tekst: (Jr 18,1-6)

Słowo, które Pan oznajmił Jeremiaszowi: Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa. Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi. Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? - wyrocznia Pana. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku.