36.jpg

wtorek, 05 sierpnia 2014

Kilka myśli o modlitwie


Kiedyś, przy różnych okazjach słyszałam tekst, który oceniał kobietę: "siedzi w kościele, a mąż, dzieci i cały dom leży odłogiem". Powiem szczerze: nie do końca się z tym zgodzę! Jasne, że można "przegiąć". Człowiek może uciekać od swoich obowiązków i zasłaniać się Bogiem, ale z wyrażaniem takich opinii byłabym naprawdę ostrożna.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus "wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał" Mt 14,23.

JEZUS NIEUSTANNIE SIĘ MODLIŁ!

Czy przez to zaniedbywał swoje obowiązki? Nic podobnego, wręcz przeciwnie! Na modlitwie - rozmowie z Ojcem czerpał siłę, układał sobie plan dnia, pytał Ojca o Jego wolę, odpoczywał. Wystarczy spojrzeć na karty Ewangelii. Modlitwa towarzyszyła Mu od początku! Został poczęty w momencie, kiedy Maryja się modli. Skąd ta pewność? Maryja - podobnie jak Jej Syn, nieustannie się modliła. Warto przy tej okazji zadać pytanie: Czy ja jako żona-matka, czy ja jako mąż-ojciec jestem człowiekiem modlitwy?


Czy nasze dzieci zostały poczęte w momencie modlitwy? Akt małżeński powinien być uwielbieniem Boga i dziękczynieniem Mu! Czy podczas poczęcia naszych dzieci byliśmy w stanie łaski uświęcającej?


Czy Jezus modlił się w czasie kiedy był Dzieckiem, czy dorastającym młodzieńcem? Z pewnością Jego dzieciństwo wypełnione było modlitwą. A kiedy kształcił się w warsztacie swojego ojca, na pewno ciężkiej pracy towarzyszyła modlitwa. Czy nasze dzieciństwo było wypełnione modlitwą? Czy w naszych dzieciach zaszczepiliśmy ducha modlitwy? Czy nasze dzieci się modlą? A może ich pobożność wzrasta dopiero w momencie klasówki? Czytałeś swojemu dziecku - wtedy kiedy było małe, historie biblijne? Opowiadałeś mu o Bogu? Modliłeś się z nim? A kiedy dorastało i przeżywało tzw. "bunt" modliłeś się za nie? Modlisz się za swoje dziecko zawsze?


Jezus swoją publiczną działalność rozpoczyna od modlitwy i 40 - sto dniowego postu! W ogóle zanim zaczyna publiczną działalność modli się, a podczas chrztu nad rzeką Jordan zostaje wypełniony Duchem Świętym. Ojciec mówi o swoim Synu w momencie kiedy Ten się modli: " Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie" Łk 3,21-22. Podczas każdej modlitwy powinieneś usłyszeć głos Ojca, który mówi do ciebie o imieniu: "jesteś moim umiłowanym dzieckiem". Warto na modlitwie zadawać Bogu pytanie: czy podobam się Tobie, jako mąż, żona, matka, ojciec...? Jeżeli nie słyszysz odpowiedzi twierdzącej warto zastanowić się nad tym co obciąża sumienie, co należy poprawić, z czego zrezygnować?


"Każdy, kto się modli, staje się ofiarą szatana i swoich wrogów" (O. James Manjackal MSFS "Modlitwa czyni cuda"). Dlatego potrzeba częstej Adoracji Najświętszego Sakramentu, nieustannego kontaktu z Bogiem, rekolekcji, które pozwolą zaczerpnąć siły do walki z wrogiem. Człowieka, który się nie modli szatan zostawi w pozornym spokoju, gdyż już należy do niego. Taki człowiek nie będzie w stanie prowadzić życia w Bogu, gdyż nie rozmawia z Nim, nie konsultuje swojego życia z Nim.


W momencie, kiedy Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność ustawił modlitwę w jej centrum! To jest niezwykłe! Czy modlitwa jest na pierwszym miejscu w twoim życiu? W jego centrum? Czy stanowi ważną, a nawet najważniejszą część dnia? Czy jest miejsce na dziękczynienie w twoim życiu? Jezus po oczyszczeniu trędowatego i uzdrowieniu go, wtedy kiedy tłum zaczął gromadzić się wokół Niego "On usuwał się na miejsca pustynne i modlił się" Łk 5,12-16. W Ewangelii św. Jana Jezus mówi sam o sobie: " Syn nie mógłby niczego czynić sam z od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego" J 5,19, a nieco dalej mówi wręcz: "Ja sam z siebie nic czynić nie mogę;(...) nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał" J 5,30. "W Jezusie widzimy doskonałego człowieka, podobnego do nas we wszystkim, oprócz grzechu. On, aby spełniać swoje dzieła, musi polegać na swoim Ojcu. Zatem tym bardziej my, niedoskonali i słabi ludzie, w naszym codziennym życiu i pracy musimy polegać na łasce i mocy Bożej, które otrzymujemy podczas codziennej modlitwy. Jeśli Jezus był świadomy swojego uniżenia, swojej nicości wobec Boga, to tym bardziej my, słabi ludzie, musimy być bardziej pokorni przed Panem i każdego dnia klękać przed Bogiem, by otrzymać Jego łaskę i moc" (O. James Manjackal "Modlitwa czyni cuda").


O. James opowiada o doświadczeniu spotkania Matki Teresy z Kalkuty. Jako młodzi seminarzyści odwiedzili Matkę Teresę. Musieli czekać półtorej godziny w rozmównicy, ponieważ modliła się w kaplicy. Ci młodzi ludzie wychowani byli w duchu: "praca jest modlitwą". Ojciec opowiada: "kiedy Matka Teresa wyszła z kaplicy powiedziała do nas: "powiedzenie "tak" każdej ludzkiej potrzebie może oznaczać powiedzenie "nie" mojemu Panu". Wiedziała, że mogłaby spędzać całe dnie i noce pomagając biednym w Kalkucie, rozdając pieniądze, lekarstwa, ubrania itd., które otrzymywała z zagranicy, ale była przekonana, że pierwszeństwo miał jej obowiązek wobec Boga!" ("Modlitwa czyni cuda").


W kontekście powyższego przykładu można rozważyć zdanie, które czasami się słyszy, a może nawet jest naszym własnym doświadczeniem: "dzisiaj nie miałem/am czasu na modlitwę" (!) Tak naprawdę mamy czas na wszystko! Na przyjemności, pracę, odpoczynek, spotkanie ze znajomymi, siedzenie w necie, bezmyślne przesiadywanie przed TV, jedzenie, mycie, sprzątanie....(można jeszcze wymienić mnóstwo innych spraw), a nie mamy czasu dla Jezusa! Bo brak czasu dla Jezusa jest brakiem czasu na modlitwę! To które miejsce Jezus w końcu zajmuje w twoim życiu? Pierwsze, czy może właśnie ostatnie! Traktujemy Go jak żebraka, któremu rzuca się tylko ochłapy czasu!!!! Jak wystarczy czasu, to się może pomodlę! Łaskawie! Z tego co mi zbywa, rzucę Jemu! Przecież On powinien najlepiej wiedzieć, że jestem człowiekiem niezwykle zajętym : pracą, ewangelizacją i sam nie wiem czy jeszcze! Może oburzysz się na mnie i powiesz: no, z tą ewangelizacją to całkiem przesadziłaś! Przecież to jest właśnie mówienie o Jezusie! Tak... tylko, że mówienie o Nim bez rozmowy z Nim, bez Jego obecności, z której czerpiesz na modlitwie - to totalna lipa!


Warto więc rozważyć myśl: powinienem oddać Jezusowi swój najlepszy czas! Może to będzie wobec tego 4 rano albo 5? Powiesz, kobita do reszty zwariowała! Przecież to najlepsze spanie! Zgadza się! Skoro to jest właśnie twój najlepszy czas, to zarezerwuj go dla Jezusa! Skoro wiesz, że musisz pędzić na 7.00 rano do pracy, wstań dużo wcześniej na modlitwę osobistą! Skoro wiesz, że wieczorem padniesz na nos albo będziesz cały czas się kiwał albo tę modlitwę po prostu prześpisz, umów się na spotkanie z Nim w innym czasie - tym najbardziej odpowiednim. Jak czułby się twój przyjaciel, który umówiłby się z tobą, a ty zamiast z nim spędzić czas, strzeliłbyś sobie na fotelu niezłego kimaka! Gdzie tu mowa o spotkaniu czy rozmowie?


Jezus modlił się ZAWSZE: przed odpoczynkiem, czy jakąkolwiek wygodą, wybierał modlitwę zamiast życia towarzyskiego. Ile razy my tłumaczymy się przed Bogiem: teraz mam prawo odpocząć, muszę się spotkać ze znajomymi, pomodlę się jak absolutnie będę do tego fizycznie i psychicznie gotowy, muszę się wygodnie ułożyć.... Itd.! "Bywają chrześcijanie, którzy poświęcają dużo czasu relacjom towarzyskim, bezużytecznym rozmowom, plotkom, czy rozrywkom, nawet za cenę zaniedbania modlitwy i życia sakramentalnego. Znam ludzi, którzy twierdzą: "Nie modliłam się ponieważ moi krewni czy przyjaciele przyszli i rozmawiałam z nimi, dlatego położyłam się spać bardzo późno". Słyszałem nawet kapłanów i siostry zakonne mówiących: "Dzisiaj nie modliliśmy się, ponieważ przedłużył się nasz czas rekreacji"! ("Modlitwa czyni cuda").


JEZUS MODLIŁ SIĘ W KAŻDEJ SYTUACJI: przed ważnymi wydarzeniami, w bólu i cierpieniu, ZAWSZE rozmawiał ze swoim Ojcem. Pytał Go, a nade wszystko UWIELBIAŁ!


Modlitwa uwielbienia jest czymś niezwykłym! Jakiś czas temu Duch Święty odkrył we mnie ten rodzaj modlitwy. Boga można uwielbiać we wszystkim i za WSZYSTKO! Dosłownie! A szczególnie w cierpieniu, bólu, lęku, niepewności, w moich słabościach, a nawet grzechach! Powiesz: to zdecydowanie dziwne! Też tak myślałam, dopóki nie zaczęłam uwielbiać Boga w osobie, która bardzo mnie raniła i krzywdziła! Nie wyobrażasz sobie Drogi, ile łaski płynie z takiej modlitwy uwielbienia w takim właśnie momencie. Dzięki tej modlitwie byłam w stanie wybaczyć po raz kolejny osobie, która mnie skrzywdziła, mogłam na nią spojrzeć z miłością i było to spojrzenie pełne pokoju Chrystusowego, który wypełnił moje serce.


O modlitwie można pisać i pisać... chcę jeszcze tylko zwrócić twoją uwagę na czas poświęcony modlitwie. W dzisiejszej Ewangelii Mt 14, 22-36 jest mowa o tym, że Jezus po rozmnożeniu chleba, czyli po konkretnej pracy, "wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał (...) Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze." Wiesz ile godzin Jezus się modlił? Ewangelia mówi, że wyszedł na modlitwę wieczorem, nie wiem może była to godzina 18-sta? A do Apostołów przyszedł "o czwartej straży nocnej". Czwarta straż nocna - jak podają przypisy - przypada między trzecią a szóstą rano. Rzymianie dzielili dwanaście godzin między szóstą wieczorem - 18.00, a szóstą rano, na cztery równe części zwane "strażami". Z tekstu jasno wynika, że Jezus poszedł na modlitwę wieczorem i modlił się do trzeciej nad ranem! Czyli 9 godzin!


Osobista modlitwa... czyli ta, która jest wpisana w zobowiązania Domowego Kościoła - Namiot Spotkania. Czy zajmuje najlepszą cząstkę dnia?

Nie obawiaj się, że zaniedbasz pracę, dzieci ucierpią, nie sprzątniesz mieszkania, czy jeszcze wydarzy się coś co tylko przyjdzie ci w tej chwili do głowy... Nie obawiaj się - czas spędzony przed Panem wróci ci się stokrotnie.

Módl się szczerym, czystym sercem, pełnym ufności i pokoju. Módl się zawsze - jest to możliwe.


A wracając do obiegowego tekstu: cały dzień w kościele, a wszystko inne leży. Jestem zdania, że każdy z nas doskonale wie, kiedy i na jakim polu zaniedbuje swoje obowiązki. A modlitwa jest tylko pomocą, by to rozeznać.


Agnieszka Frydrych


Dzisiejsze rozważanie w dużej części oparte jest na książce O. Jamesa Manjackala MSFS "Modlitwa czyni cuda". Polecam. Dobry tekst.