37.jpg

środa, 13 sierpnia 2014

Upomnij brata, gdy ten zgrzeszy (por. Mt 18,15)


Dobrze Panie, tylko to wcale nie jest takie proste... Po pierwsze, kim ja jestem, abym komuś mogła zwracać uwagę? Najwyżej takim samym grzesznikiem jak on albo jeszcze większym! I z pewnością to drugie bardziej do mnie pasuje. Więc?...

Z drugiej jednak strony, jeżeli nie upomnę tego kto grzeszy, po pierwsze: zezwalam na ten grzech, po drugie: uczestniczę w nim, po trzecie: odbieram temu człowiekowi szansę na jakąkolwiek zmianę. A po czwarte i najważniejsze: Nie podobam się w tym samemu Bogu. Krótko mówiąc: zapieram się Chrystusa i wstydzę się Go. Bo to wcale nie chodzi o to, że ja mam jakiś problem ze zwróceniem uwagi... ja mam problem w przyznaniu się do Chrystusa! Bo musiałabym powiedzieć, że przestrzeń grzechu nie należy do Boga, jest zaprzeczeniem Jego miłości, a poza tym taplanie się w błotku, któremu na imię "grzech" jest przestrzenią śmierci.


"Upomnienie brata" jest niczym innym jak powiedzeniem mu prawdy. Chrześcijaństwo nie polega na ciągłym uśmiechaniu się, byciu miłym za wszelką cenę i prawieniu komplementów. Miłość na tym nie polega. Chrześcijańska miłość to umiejętność stawania w prawdzie.


Jednakże, aby móc powiedzieć prawdę trzeba spełnić określone warunki. Nie wolno startować z pozycji: na siłę i za wszelką cenę ja ciebie zaraz nawrócę i zewangelizuję! Brutalnie obnażę twój grzech. Sprowadzę cię do parteru i być może jeszcze bardziej upokorzę. Nie tędy droga. Być może taka postawa spowoduje jeszcze większy upadek i niepohamowany bunt. I być może przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego.


Trzeba ubrać się w pokorę. Wziąć pod rękę delikatność. I być w nieustannym kontakcie z Panem. Trzeba pokochać tak jak Chrystus. Dopiero wtedy mogę iść do kogoś kto błądzi. Jeżeli doświadczyłeś kiedyś podobnego grzechu, wskazane jest świadectwo. Nic chyba bardziej nie przekonuje drugiego człowieka jak świadectwo życia. Teorie można wygłaszać... ale jeżeli powiesz, że przeszedłeś już tę drogę i Chrystus zwrócił ci wolność – to jest właśnie to!


Może być tak, że zapłacisz za to, że powiedziałeś komuś prawdę. Jan Chrzciciel musiał ponieść śmierć, bo powiedział Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". Może nikt cię za to nie zabije, ale np. przypnie łatkę "nawiedzonego", "zdewociałego", zostaniesz wyśmiany, ktoś pośle ci niezłą "wiązankę", aż uszy zwiędną. Rodzina odwróci się od ciebie. Zresztą – najtrudniej być prorokiem w swoim " własnym kraju". Więc bądź przygotowany.


Zawsze jak doświadczysz podobnych sytuacji za każdym razem uwielbiaj Jezusa w tym cierpieniu. Pamiętaj wtedy Jego słowa: "Nie może być uczeń lepszy od swego Mistrza. Skoro Mnie prześladowali to i was prześladować będą". Niezwykle podnosi na duchu mnie dzisiaj Ezechiel. Pan rzekł do męża odzianego w lnianą szatę: " Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi." Ez 9,4. Przypisy podają, iż "litera Taw w starożytnym alfabecie hebr. miała kształt krzyża. Znak ten jest symbolem ocalenia niewinnych: por. Ap 7,2n; 9; 14,1". Od razu skojarzyło mi się niezatarte znamię, które Duch Święty pozostawia w nas od momentu chrztu świętego. Naznaczony przez Pana... bezcenne!! Wobec tego cóż tak naprawdę może mi się stać? Ktoś mnie wyśmieje? Oczerni? Nazwie dewotem? Głupim? I co z tego?! Ja mam iść i głosić... Chrystusa! I jeżeli widzę, że ktoś stoi na krawędzi piekła, bo tonie w jakimś grzechu, więc co tak naprawdę powinienem zrobić??? Pozwolić mu na to, aby do otchłani wpadł? Pomóc mu w tym swoim milczeniem? Bo co? Bo tak głupio zwrócić uwagę? A może zrobi to ktoś inny... Może ktoś inny powie mu, że to nie tak? Ale to właśnie ciebie Chrystus usposobił do tego, abyś wskazał drogę do Niego! Nie pana iksińskiego tylko właśnie ciebie.


Zapytasz: jak mówić o grzechu? Może jakoś tak delikatnie... Tak, ty masz być delikatny, masz kochać tego człowieka ze wszystkich swoich sił, tak jak Chrystus – na krzyżu! Masz być pokorny – bo tak samo grzeszysz i niczym się nie różnisz od człowieka, którego masz przed sobą. Nawet w niczym nie jesteś od niego lepszy... Ale nie możesz mówić, że grzech jest spoko! Nie możesz bagatelizować i umniejszać przestrzeni grzechu. Nie można o rzeczywistości piekła mówić w sposób lajtowy! Grzech jest grzechem – paskudztwem na całego! I trzeba go obnażać bezlitośnie! Ale grzech, a nie grzesznika. To jest bardzo ważne! I niezwykle trudne. Bo człowiek ten musi wiedzieć, że potępiając grzech, nie potępiasz jego. Dlatego niemożliwe jest to bez Chrystusa! Bez pomocy Ducha Świętego w ogóle nie zabieraj się do takiej rozmowy. Bo nie walczysz przeciw "ciału i krwi", ale przeciw rzeczywistości złego ducha, który nie zostawi w spokoju faktu, że ktoś próbuje wywalić go na zbity pysk z domu, w którym się nieźle urządził!


Ważne jest również, aby taką rozmowę przeprowadzić w cztery oczy. O tym też mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii Mt 18,15n. Jeżeli taka rozmowa nie przyniesie owoców weź kogoś do pomocy. Jeżeli i to nie odniesie skutku "donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!". Ostre słowa. Ale wypowiedziane przez samego Boga.


No cóż. Pozostaje nam tylko przestać się lękać... o swój własny image! A zacząć postępować jak chrześcijanin, który nie chce mieć udziału w cudzym grzechu, a który kochając drugiego człowieka pragnie jego dobra i tego aby żył.


Agnieszka Frydrych.

Rozważanie w oparciu o tekst: (Mt 18,15-20)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.