40.jpg

sobota, 06 września

Jedno słowo o cierpieniu i jedno na temat pychy


"Niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego. Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?" 1 Kor 4,6c-7. Przeczytać takie słowa na "dzień dobry" to jakby wylać kubeł zimnej wody na swoją głowę.


Bardzo dziękuję za te słowa Tobie Panie, bo przypominają mi kim jestem. Cały tekst na dziś jest niezwykle bogaty - jak zawsze :-) Dwa słowa w tym tekście bardzo mi współgrają: pycha... i niezrozumienie.

Bo czyż pierwszy zrozumie ostatniego?


Wolny - skazanego na śmierć?

Mądry - głupiego?

Mocny - niemocnego?

Ten, który doznaje szacunku - wzgardzonego?

Syty - łaknącego i cierpiącego pragnienie?

Ubrany - nagiego?

Posiadający dom - skazanego na tułaczkę i bezdomnego?

Opływający w bogactwa, bez pracy rak własnych - utrudzonego pracą?

Ciągle błogosławiony - tego, któremu nieustannie złorzeczą?

Żyjący w pokoju - prześladowanego?

Cieszący się dobrą opinią - oczernianego?


"Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i wzbudzamy odrazę we wszystkich aż do tej chwili". 1 Kor 1,13b


Po której stronie jesteśmy? Warto zadać sobie pytanie, czy owym niezrozumieniem i pychą, nie powiększamy cierpienia kogoś, kto jest naszym bratem?

Niezrozumienie i pycha może iść w parze. Niestety. Pycha jest totalnym zapatrzeniem w siebie. Paskudny to grzech. Często zakamuflowany. Jesteśmy wypełnieni pychą po brzegi, a nawet tego nie zauważamy. Przykre.

Ale jeżeli zauważamy - to chwała Zwycięzcy w nas! Tylko On - tylko Jezus jest w stanie wywalić z nas pychę. Jeżeli uważasz, że zrobisz to sam... jakże wielkie niezrozumienie w tobie mieszka... i pycha.

Powyższe słowo skierowane jest do tych, którzy mają się dobrze "na duszy i na ciele" w swojej pysze.


A teraz jedno słowo do cierpiących z powodu pychy tych pierwszych. Wiem, że cierpisz... być może tak jak św. Paweł, a nawet i głębiej. To cierpienie jest ogromne. Nikt cię nie rozumie, a ci którzy próbują, nie są w stanie do końca poznać tajemnicy twojego cierpienia. Nawet brat żyjący w ścisłej zażyłości z Chrystusem.... nie rozumie twojego bólu. Próbuje, ale nie wejdzie do końca w to, co przeżywasz.


Zjednocz się wówczas z Jezusem wiszącym na krzyżu. Tylko On - jest w stanie wziąć twoje cierpienie. Ucałować, utulić. Broczący Krwią - dotyka twojego serca i uzdrawia je - wierzysz w to? Wierzysz w to, że twoje cierpienie ma głęboki sens? Jest bezcenne w oczach Boga! Czy wobec tego Bóg może być twórcą twojego cierpienia? Przenigdy! Cierpienie jest konsekwencją grzechu ("Zapłatą za grzech jest śmierć"), ale cierpienie jest również łaską - jak powie św. S. Faustyna. Niech ci tylko przypadkiem nie przyjdzie do głowy pomyśleć teraz i oceniać nawet i siebie samego w kontekście myśli, że cierpienie jest spowodowane grzechem. Św. Paweł mówi: "Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będąc osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc" 1 Kor 4, 3-5


Cierpienie jest tajemnicą. Św. Paweł mówi o doświadczeniu bycia ostatnim, głupim, niemocnym, wzgardzonym, głodnym i nagim, przeżywającym wszelkiego rodzaju braki... Taka jest nasza codzienność. Nie zrozumie jej ten, kto ciągle buja w obłokach albo po prostu oszukuje sam siebie. Ponieważ aby doświadczyć Jezusa Zmartwychwstałego należy przeżyć Jego Ukrzyżowanie i Śmierć - innej drogi nie ma.


"O Chryste ukrzyżowany, Ty mi wystarczasz, z Tobą chcę cierpieć i odpoczywać... Spraw, abym ukrzyżowany w duchu i zewnętrznie z Tobą, żył na tym świecie z wielkim zadowoleniem swej duszy, pozyskując ją w cierpliwości. Naucz mnie miłować bardzo cierpienia i uważać je za mało znaczące, by otrzymać łaski Twoje, o Panie, Ty bowiem nie wahałeś się umrzeć za mnie" (św. Jan od Krzyża: Zasady miłości 13, 8. 15).


Ps. Żebyś tylko przypadkiem - zatapiając się w swoim cierpieniu- nie stracił z oczu Jezusa czyniącego cuda w twoim życiu! Bo wprawdzie na Krzyżu i cierpiący, ale ZWYCIĘZCA! BÓG MOCNY I BÓG Z NAMI!


Agnieszka Frydrych.


Rozważanie w oparciu o tekst: (1 Kor 4,6-15)


Miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa, ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego. Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał? Tak więc już jesteście nasyceni, już opływacie w bogactwa. Zaczęliście królować bez nas! Otóż tak! Nawet trzeba, żebyście królowali, byśmy mogli współkrólować z wami. Wydaje mi się bowiem, że Bóg nas, apostołów, wyznaczył jako ostatnich, jakby na śmierć skazanych. Staliśmy się bowiem widowiskiem światu, aniołom i ludziom; my głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie, my niemocni, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy. Aż do tej chwili łakniemy i cierpimy pragnienie, brak nam odzieży, jesteśmy policzkowani i skazani na tułaczkę, i utrudzeni pracą rąk własnych. Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują; dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich aż do tej chwili. Nie piszę tego, żeby was zawstydzić, lecz aby was napomnieć - jako moje najdroższe dzieci. Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie.