42.jpg

środa, 17 września

Rozkapryszony dzieciak, czy raczej dziecko mądrości?


Jezus dzisiaj zadaje każdemu z nas konkretne pytanie: "Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni?" Łk 7,31. Nie wiem jak ty - Drogi Przyjacielu, ale ja odnalazłam siebie w tym pytaniu. Zaczęłam się zastanawiać... do kogo jestem podobna? Jezus współczesnych ludzi porównuje do rozkapryszonych dzieci, które bawią się... a podczas tej zabawy nic im nie pasuje. Bez względu na to, czy zaproszeni są do wesołej czy smutnej zabawy, mówią do swoich rówieśników: "mamy to gdzieś! Nic nam nie pasuje i nie będziemy się z wami bawić!" Szczerze mówiąc: wkurzający jest taki dzieciak... grymaśny i uparty. Przypisy do Ewangelii wg św. Mateusza 11,16-19 ("Sąd Jezusa o współczesnych") mówią, że takimi nieznośnymi dzieciakami są faryzeusze i uczeni w Piśmie, których autor nazywa "upartymi i pysznymi", to ci, którzy "odrzucają zaproszenie do królestwa mesjańskiego, niezależnie od tego, czy ono pochodzi od surowego Jana, czy od cichego i pokornego Jezusa".


Ewangelia wg Łk 7, 31-35 kończy się mimo wszystko bardzo optymistycznie. Ponieważ Jezus zauważa wśród grymaśnych i upartych, a pewnie i nieposłusznych dzieci, te, które nazywa "dziećmi mądrości" Łk 7, 35. I to w Nim niesamowicie kocham :-)


Zadałam dzisiaj Jezusowi konkretne pytanie: Panie, jakim jestem dzieckiem? Do kogo jestem podobna? Czy jestem rozkapryszonym, nieznośnym i upartym dzieciakiem, któremu nic nie pasuje i który szuka dziury w całym, czy jestem dzieckiem mądrości? Powiedz mi, bo naprawdę sama nie znam odpowiedzi. W swojej pysze mogę oczywiście stwierdzić, że jestem dzieckiem mądrości, ale równie dobrze mogę być po tej drugiej stronie. Moje serce może być uparte i grymaśne... Powiedz mi, proszę... Siedziałam przez krótką chwilę w ciszy. I w pewnym momencie usłyszałam w swoim sercu Hymn o miłości 1 Kor 13, 1-13. No przecież! Chodzi o miłość!


Wczoraj św. Paweł w 1 Liście do Koryntian (1 Kor 12,12-14.27-31a) mówił: "I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć? Lecz wy starajcie się o większe dary". Wiesz co najbardziej mnie zastanowiło? To, że jest coś większego od daru czynienia cudów, proroctwa, łaski uzdrawiania, czy przemawiania językami. My mamy starać się o większe dary. A tym większym darem jest właśnie MIŁOŚĆ.


Dziecko mądrości zanurzone jest w MIŁOŚCI. Dziecko mądrości czerpie z MIŁOŚCI osobowej jaką jest Bóg. Dziecko mądrości rozpoznaje Boga - MIŁOŚĆ.


Bo nawet jeżeli ktoś jest wyposażony we wszelakie dary, chociażby i w takie, o których dzisiaj mówi święty Paweł w Hymnie o miłości... gdybym mówiła wszystkimi językami świata, nawet i anielskim, znała wszystkie proroctwa, wszelkie tajemnice, była mądrzejsza od króla Salomona, rozdała wszystko co posiadam ubogim, czyniła cuda, uzdrawiała, wiarą góry przenosiła, dzień i noc siedziała w kościele, spędzała długie godziny na modlitwie, ewangelizowała - opowiadała o Jezusie dzień i noc.... a MIŁOŚCI bym nie miała... innymi słowami: wszystko to czyniłabym bez miłości... byłabym jak to określa św. Paweł "cymbałem" i na nic absolutnie na nic to wszystko by mi się przydało, nic by mi nie pomogło. Bez miłości nic nie jest warte! Bez miłości człowiek przelewa z próżnego w puste.


Oto czym się różni rozkapryszone dziecko od dziecka mądrości. To pierwsze nie rozpoznało bądź odrzuciło miłość, a to drugie posiada miłość i jest w niej zanurzone.


Warto zatem zweryfikować. Na ile w moim życiu jest miejsce dla MIŁOŚCI i czy moje życie jest wypełnione po brzegi MIŁOŚCIĄ.


Agnieszka Frydrych.


Rozważanie w oparciu o tekst:(Łk 7,31-35)

Po odejściu wysłanników Jana Chrzciciela Jezus powiedział do tłumów: Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność.


(1 Kor 12,31-13,13)

Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.