47.jpg

Sobota, 08 Listopad

Halloween i nie tylko


Wśród pseuduchrześcijan demon ma się dobrze. Smutna to rzeczywistość..., a nawet powiedziałabym przerażająca. Mam wrażenie, że przez ubiegłe dwa tygodnie walczyłam z wiatrakami.... No bo jak nazwać Drogi Przyjacielu to, w czym ostatnio brałam udział. Nieźle się musiałam nagimnastykować, żeby moje kochane dzieciaki uwrażliwić na paskudztwo, które wkrada się całkiem oficjalnie do dusz najbardziej niewinnych - na rzeczywistość halloween. Nie owijając w bawełnę cierpliwie tłumaczyłam czym jest owo pseudoświęto. I już wydawało mi się, że się prawie udało, kiedy podczas następnego naszego spotkania, dziecko powiedziało: "pani (tu pada nauczany przedmiot) powiedziała, że to jest nieprawda!". Zastanawiałam się w czym biorę udział i jak to nazwać: podkopywaniem autorytetów, czy może raczej zdyskwalifikowaniem przeciwnika. Jak zwał tak zwał, a dziecko zostało z wielkim znakiem zapytania, która pani mówi prawdę: czy katecheta, czy ta druga? I komu tak naprawdę można uwierzyć?


Doszłam do wniosku, że chyba jednak jestem z kosmosu, gdyż po wielu rozmowach z moimi podopiecznymi na temat: czym jest halloween i jakie ma podłoże, spostrzegłam okazałe gazetki przez nich wykonane na halloween, które "zdobiły" niektóre sale lekcyjne. Okazało się, że "pani od (...) kazała nam je zrobić". Treści było mnóstwo. Czytając między innymi dowiedziałam się, że to "straszne święto duchów jest tak naprawdę całkiem fajne", a sama autorka plakatu "w ogóle nie rozumie dlaczego w Polsce halloween jest tak nietolerowane"!


No tak... niektóre sale lekcyjne straszą trupimi czaszkami, pająkami, uśmiechniętymi duchami, wampirowatymi nietoperzami... tu i ówdzie po szkole przeleciała jakaś wiedźma ze spiczastą czapką. Wszystko dla zabawy. Tylko, że demon kompletnie nie umie się bawić, a już na pewno nie zna się na żartach!


Katechetka niereformowalna... a Kościół nietolerancyjny... Zastanawiam się kto tu jest ciemnogrodem? Kościół, czy może jednak świat, który nieustannie odprawia pogańskie gusła!


Całkiem niedawno nasza córka przyniosła pracę domową. Miała za zadanie napisać w innym języku horoskop. Powiedziała, że nie odrobi takiej pracy domowej. Pierwszy raz w życiu - jeżeli chodzi o nieodrobienie pracy domowej - stanęłam po stronie mojego dziecka. Napisałam zatem do pani list, w którym wyjaśniłam, że "moje dziecko swoje życie zawierzyło Panu Bogu i tylko Jemu ufa. Nie zawierza swojego życia gwiazdom" i nie ma bladego pojęcia spod jakiego znaku zodiaku jest, dlatego nie będzie tworzyć żadnego horoskopu. Możesz sobie tylko wyobrazić Drogi Przyjacielu reakcję pani... Ostatecznie powiedziała, że pójdzie z tym do pani dyrektor. Na co moja córka odpowiedziała: "Moja mama pójdzie tam pierwsza"! W efekcie moje dziecko usłyszało od pani słowo: "przepraszam". i stwierdzenie: "Nie wyobrażałam sobie, że w waszej klasie są osoby aż tak wierzące."


Warto Drogi walczyć o swoje i warto przyznawać się do Chrystusa! Warto z całą stanowczością bronić swojej wiary! Warto z dumą mówić: jestem chrześcijaninem i mam swoje prawa! Nie warto się bać, gdyż to nie demon jest zwycięzcą. Zwycięzcą jest Jezus!


Dlaczego chrześcijanin ma ciągle chować głowę w piasek? Dać się spychać na margines? Dlaczego ma siedzieć cicho? A swoje poglądy schować w kieszonkę? Pytam: dlaczego??? Nie jesteśmy ubezwłasnowolnieni! Jesteśmy WOLNI w Chrystusie Panu!


Wczoraj niestety przebrała się miara. Znowu ktoś, kto zwie się "chrześcijaninem" powiesił na tablicy ogłoszeń - w pokoju nauczycielskim - zaproszenie na warsztaty z jogą - skierowane między innymi do nauczycieli i promowane przez renomowany ośrodek edukacji! Niby nic.... Tylko Drogi posłuchaj tematyki: "Kryzysy emocjonalne - jak je zmienić w zasoby siły i dobro stanu?-postawy mocy (asany jogiczne). Poznaj metody natychmiastowego wzmocnienia ciała i psychiki w wypadku nagłego zagrożenia życia i stanów braku energii. Jak zmienić swój umysł i ciało w pojazd, który komfortowo prowadzi Cię przez życie do odnoszenia sukcesów?" Warsztaty będzie prowadził długoletni nauczyciel jogi, terapeuta, członek Brytyjskiego Stowarzyszenia Hipnoterapeutów. W programie m.in: "Praca z ciałem, postawy mocy. Mudry mocy, mudry ratujące życie". Będzie i praktyka: "Stymulowanie punktów energetycznych (kanałów przepływu energii)". W międzyczasie: przerwa na herbatę (degustacja naparu z ayurwedyjskich ziół).


Komentarz uważam za zbędny... aczkolwiek nie ukrywam, że ręce po raz kolejny opadają. Demon wśród tzw. chrześcijan ma się dobrze. Rozumiem - tolerancja, którą dzisiaj wyciera się wiele ust... tylko chodzi tutaj o coś więcej! Szczerze - wolałabym, aby nauczyciel, który pobiera takie nauki na warsztatach z jogą - trzymał się raczej z daleka od moich dzieci! Tylko teraz jak to rozpoznać?


Niedawno widziałam dosyć przemawiający obraz: Nauczyciel, który ma w chmurce nad głową kwadrat, podchodzi do dzieci siedzących w ławkach. Każde dziecko ma nad głową chmurkę, a w niej: prostokąt, kółko... Pani nożyczkami przycina owe figury geometryczne, tak, aby każde dziecko miało w swojej chmurce tylko kwadrat. Bardzo jasny obraz. Czy nauczyciel chce, czy nie chce, będzie wpajał dziecku to, czym sam żyje! Innej opcji nie ma.


Słuchajmy naszych dzieci... Nie bójmy się też konfrontacji z nauczycielem, który zasiewa w naszych dzieciach treści obce chrześcijaństwu. I módlmy się za ludzi, którzy kształtują młode pokolenie.


Inny artykuł na temat jogi znajdziesz tu: Mądrość czy głupota. Jezus czy joga


Agnieszka Frydrych.