48.jpg

niedziela, 23 listopada

Mój Król


Siostra Briege McKenna OSC - klaryska pochodząca z Irlandii w swoim osobistym świadectwie napisała: "Kiedyś zostałam zaproszona do Meksyku. Pewien ksiądz zapytał mnie: Siostro Briege, czy mogłaby siostra po mszy pomodlić się razem z ludźmi, którzy mieszkają na wysypiskach? Pojechaliśmy tam, obok ogromnego wysypiska śmieci zebrały się tysiące biednych ludzi. Wszyscy oczekiwali już nas i przygotowywali się do mszy, ustawili też mały stolik, który miał być ołtarzem. Tuż przed rozpoczęciem Eucharystii stara Indianka przebiła się przez tłum, niosąc jakieś zawiniątko. Kiedy zobaczyłam ją podchodzącą, pomyślałam, że niesie do ołtarza jakąś ofiarę. Gdy rozwinęła to zawiniątko – okazało się, że był to malutki chłopczyk, którego całe ciało było poparzone i brudne. Wskutek niesienia jego skóra miejscami była zdarta do żywego ciała. Chłopiec strasznie płakał z bólu.


Kobieta nie wiedziała kim ja jestem, więc spojrzała na księdza i prosząco powiedziała do niego: Ojcze, znalazłam to dziecko na palącej się kupie śmieci. Nie wiem czyje ono jest, ale proszę, czy mógłby ojciec coś dla niego zrobić? Pomyślałam, że nie mamy żadnego lekarstwa, które moglibyśmy położyć na jego oparzenia. Odmówiliśmy nad nim krótką modlitwę, a następnie ojciec powiedział do tej kobiety, aby położyła dziecko pod stołem, i rozpoczął mszę.


Ta Eucharystia zmieniła całe moje życie. Kiedy ojciec powiedział do zebranych: Chcę, byście teraz wielbili Boga i dziękowali Mu za dobroć, jaką wam okazuje (a byli to ludzie, którzy materialnie nie posiadali nic, mieszkali na wysypiskach i oczywiste było, że wielu z nich było bardzo głodnych) –podnieśli ręce, zaczęli wielbić Boga i dziękować Mu. Usłyszałam w sercu, jak Jezus mówi: Ja nie wzywam ludzi do tego, aby wielbili mnie wtedy, gdy wszystko idzie dobrze. Ja wzywam mój lud, by wielbił i dziękował Mi we wszystkich okolicznościach. A kiedy mój lud nie będzie Mnie wielbił, wtedy kamienie głosić będą moją chwałę. Te słowa są też zapisane w Piśmie Świętym. Podczas konsekracji, w czasie mszy świętej kapłan wzywa Ducha Świętego, aby zstąpił na chleb i wino tak, aby zostały uświęcone i stały się prawdziwym Ciałem i Krwią Chrystusa. I kiedy trzymając w ręku hostię mówi: To jest Ciało moje, a nad kielichem: To jest moja Krew – to i wy, i ja wiemy, co się wtedy dzieje. Chleb i wino ulegają przemianie, a Duch Święty, działając poprzez osobę kapłana, sprawia największy, najwspanialszy cud. Gdy Duch Święty zstąpił na Maryję – w tym momencie poczęła Jezusa w swoim łonie. Z takim samym podziwem musimy spojrzeć na moment konsekracji, równie wielki cud jest wtedy dokonywany.


Kiedy kapłan w czasie tamtej mszy św. wypowiadał słowa konsekracji, zamknęłam oczy i spuściłam głowę. Gdy ojciec podniósł do góry hostię – otworzyłam oczy, aby na nią spojrzeć. Zobaczyłam wtedy, że wszyscy obecni leżą w pokłonie, dotykając czołami ziemi. W jednym momencie wszystkie twarze uniosły się, ludzie podnieśli ręce, ich wzrok utkwiony był w hostii. Wszyscy wypowiedzieli słowa: Niech żyje Jezus, nasz Król. Kiedy spojrzałam na ich twarze – zdałam sobie sprawę, że ci biedni ludzie wiedzieli, że to jest Jezus. Nie mieli świątyni, nie mieli pięknej muzyki, nie mieli nic, poza wysypiskiem śmieci – ale mieli księdza namaszczonego mocą, która umożliwiała mu ukazanie, że Jezus jest z nimi obecny.


Pod koniec mszy chciałam zobaczyć tego małego chłopca, ale pod ołtarzem go nie było. Podeszłam więc do kobiety, która go przyniosła i spytałam: Gdzie on jest? A ona z pięknym uśmiechem na twarzy odpowiedziała: Siostro, on jest tam. Bawi się. Spojrzałam na chłopca i zobaczyłam, że jest całkiem zdrowy. Zapytałam: Co mu się stało? Możecie sobie wyobrazić jej zdziwienie. Popatrzyła na mnie i powiedziała: Co siostra ma na myśli, pytając, co mu się stało? Przecież Jezus przyszedł.


Kiedy chleb i wino przemieniły się w Ciało i Krew Chrystusa, to cud, który dokonał się poprzez ręce księdza na ołtarzu, został jakby "powielony" pod ołtarzem...


Tego dnia spędziłam osiem godzin na wysypisku śmieci i nie mogłam się nadziwić temu, co zobaczyłam przedtem. Wróciłam do Stanów Zjednoczonych, ale w nocy nie mogłam spać. Czułam jakiś niepokój duchowy. Około trzeciej nad ranem wstałam, uklękłam z boku łóżka i powiedziałam: Jezu, co Ty próbujesz mi powiedzieć? Przecież zostałam wychowana w katolickim kraju – w Irlandii, na msze święte chodziłam od dzieciństwa, a od 12 roku życia codziennie przyjmowałam Komunię, ale nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego. A Pan powiedział: Ty Mnie prosisz, abym cię pouczył, jak przyprowadzać ludzi do mnie. Zaprowadziłem cię do biednych i pozwoliłem ci zobaczyć, co się dzieje wtedy, kiedy ludzie wierzą w moją obecność. Dzisiaj wielu jest ludzi, którzy rozglądają się w poszukiwaniu znaków i cudów. Wiele osób będzie za tobą chodzić w poszukiwaniu uzdrowienia, ale oni mnie nie rozpoznają na ołtarzu. Ja chcę, abyś ty poszła w świat i mówiła ludziom o mojej mocy, jaka jest w Eucharystii. Chcę, abyś mówiła im, by przychodzili i spotykali się ze Mną w Eucharystii, a Ja ich uleczę. Uwolnię ich od ich zniewoleń i obdaruję życiem, które przekracza wszelkie możliwości wyobrażenia."


Mój Król.... Który sam mnie szuka i ma nade mną pieczę... znajduje mnie wśród rozproszenia, wchodzi w moje ciemności, mroki i lęki. Mój Król, dla którego nic w moim życiu nie jest zbyt brudne i zbyt odrażające, aby w to nie wszedł. Kiedy gubię się – szuka mnie do momentu aż mnie znajdzie. "Zbłąkaną sprowadza z powrotem". Opatruje moje rany. Kiedy jestem chora – uzdrawia i umacnia. Kiedy jestem blisko Niego – ochrania mnie. Por. Ez 34,11-17 "Pan jest moim Pasterzem. Niczego mi nie braknie. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, orzeźwia moją duszę. Prowadzi mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę. Stół dla mnie zastawia na oczach mych wrogów. Namaszcza mi głowę olejkiem, kielich mój pełen po brzegi. Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy". Ps 23


Taki jest mój Król!


Mój Król dla mnie pokonał śmierć. Dla mnie Zmartwychwstał! Pokonał wszelka Władzę, Zwierzchność i Moc. Por. 1 Kor 15, 24-26 Dla mnie...


Zajmij się swoim Królem. A On zajmie się tobą i twoimi sprawami. Weź Go za rękę i już niech cię nic nie interesuje. On zrobi całą resztę. Tylko chwyć Go mocno i nie puszczaj. Nie spuszczaj wzroku z Jezusa. Bo jeżeli zaczniesz zajmować się swoimi sprawami sam, nawet nie zauważysz, że puściłeś Jego dłoń, nawet nie zauważysz, że straciłeś z oczu Jezusa. Znowu stoczysz się w ciemność. Znowu się pogubisz. On będzie cię szukał aż znajdzie, ale po co masz się niepotrzebnie ranić? A kiedy już się zranisz – opatrzy twoją ranę i uzdrowi – dzisiaj to powiedział w swoim Słowie. Uwierz, zaufaj!


Chrystus – Mój Król! Tylko On!


Agnieszka Frydrych.