51.jpg

niedziela, 28 Grudnia

Jaki mąż - taka żona.


Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - głową Kościoła: On Zbawca Ciała" Ef 5,22-23. Podejrzewam, że niejednej żonie scyzoryk się otwiera w kieszeni (o ile go ze sobą nosi) na słowa: "bądź poddana swojemu mężowi we wszystkim!" Niejedna słysząc ten tekst traci humor na długo. Ciekawe dlaczego? Tutaj Panowie zachęcam do bardzo głębokiej refleksji: dlaczego z twojej żony uchodzi wszelka radość na samą myśl o tym...


A ja ci powiem Droga, Kochana żono, że trzymanie się tej niezwykłej rady przynosi obfite błogosławieństwo!


Św. Paweł to mistrz świata! Zauważ, o czym on mówi. Masz być poddana swojemu mężowi - "jak Panu". Niesamowite... Być poddaną Panu... Pomyśl... w jaki sposób należysz do Pana? Czy jest w tej relacji CAŁKOWITE zaufanie? CAŁKOWITE posłuszeństwo? Absolutna uległość? Szczerość? Brak fałszu, jakiejkolwiek obłudy? Umiłowanie przekraczające wszelkie granice? Czułość? Odrzucenie masek wszelkiego rodzaju? Jeżeli stwierdzisz jakiekolwiek zachwianie w tej relacji, będzie się ono przekładało na relacje z mężem. OCZYWIŚCIE nie jesteśmy idealni - wręcz przeciwnie - nawet bardzo słabi! Ale czy Pan nie jest specjalistą od naszych słabości? Czy będzie cokolwiek przeszkadzało Mu w relacji z nami??? Dla Niego NIC nie jest przeszkodą! A nasza słabość, czy grzech jest tylko pretekstem do wylania jeszcze obfitszej łaski. Więc przestań się zamartwiać, że czegoś nie potrafisz zmienić. Przestań się trudzić i mozolić. Umęczysz się tylko, a nic o własnych siłach nie osiągniesz. Ale możesz zrobić jedno - przyjść do Pana. On bez najmniejszego trudu usunie przeszkodę. Wystarczy, że przyjdziesz. On naprawi WSZYSTKO.


Jeżeli więc widzisz trudność w "poddaniu się mężowi" poddaj się najpierw całkowicie Panu. Jeżeli to zrobisz - z naciskiem na słowo CAŁKOWICIE - Pan uzdolni cię do owego poddania się mężowi. I będzie to fajne, a nawet powiedziałabym fascynujące! A ile błogosławieństwa przy tym! Nie uniesiesz


"Mąż jest głową żony" Ef 5, 23a. Mam nadzieję, że każda żona ma mądrą głowę (męża), bo głupiej wcale nie powinna słuchać. Mąż - mądra głowa, to jest to! Takiej głowie zawierzę wszystko! Będę się jej radzić za każdym razem i słuchać jak posłuszne dziecko. Będę takiej głowie ufać na każdym kroku, bo wiem, że mnie nie zawiedzie. Droga, Kochana żono, czy wiesz, że twój mąż - mądra głowa - powinien mieć zawsze ostatnie zdanie? Wymieniacie poglądy razem, przedstawiacie swoje stanowiska w każdej kwestii, macie swoje - czasami osobne zdania i racje, - ale to twój mąż ZAWSZE OSTATECZNIE podejmuje decyzję. To jego odpowiedzialność i proszę cię, abyś nie wchodziła w jego kompetencje. On jest odpowiedzialny za Wasze małżeństwo i rodzinę. Nie staraj się brać tej odpowiedzialności na swoje barki. To nie twoje zadanie. Zawsze powinnaś wspierać mądrą głowę dobrymi radami i wskazówkami. Jednak nie narzucając swojego zdania zbytnio. Mądra głowa bardzo szybko zauważy, jak niezwykle cenne są twoje wskazania. Mądra głowa uszanuje je i weźmie głęboko do serca. Będzie je respektować, a nawet się ciebie radzić. I nawet jeżeli podejmie swoją odrębną decyzję - uszanuj to. Ma do tego prawo. To jest odpowiedzialność mężczyzny, męża i żona zawsze powinna o tym pamiętać. I nie ma to nic wspólnego z tzw. dyskryminacją.


Droga żono, jeżeli zauważysz, że mądrej głowie jednak trochę brakuje mądrości, z całą delikatnością jaką masz w sobie wspieraj swojego męża - nigdy na noże - czasami dopuszczenie błędów wychodzi na dobre. Nikt z nas nie jest doskonały, jesteśmy ciągle w drodze do doskonałości. Powinnaś zawsze zauważyć jego starania i wyciągnąć na wierzch. Zauważyć dobro i podziękować za nie.


Refleksja dla męża - jaką jestem głową... mądrą... czy raczej....? Nie chcę Panowie urazić tutaj waszej męskiej dumy, bardzo daleka jestem od tego. Uważam po prostu, że słowo Boże jest fenomenalne! Myślę, że św. Paweł oddając kobietę - żonę - pod opiekę jej męża i określając go jako "jej głowę" z pewnością myślał o mądrej głowie, bo tylko takiej trzeba słuchać. Głupiej głowy nie wolno słuchać, bo skieruje na manowce albo co gorsza runie w przepaść. Masz być "głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On Zbawca Ciała". Dopiero wtedy twoja żona będzie mogła być poddana tobie "we wszystkim, tak jak Kościół poddany jest Chrystusowi"! Ef 5, 24 Normalnie odjazd na całego! To jest niesamowite! Twoja żona codziennie rano, patrząc w twoje oczy z zachwytem powinna złożyć deklaracje w ciemno tzn. bez żadnej wątpliwości: tak, dzisiaj będę ci poddana we wszystkim tak jak i Kościół Chrystusowi! No większego wyznania miłości chyba nie można złożyć! Mało romantyczne? Bardzo romantyczne! Bo Chrystus każdego dnia daje swoje życie za Kościół właśnie! Co ja mówię - każdego dnia! W każdej sekundzie! I tak kocha, że aż usycha z tęsknoty za każdym z nas. Popatrz na krzyż, na Jego ręce - nie widziałeś RAN???


"Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany" Ef 5, 25-27 No Panowie.... Komentarz chyba zbędny... Kochać swoją żonę przekraczając samego siebie, umierać za nią... Jesteś w stanie oddać życie za swoją żonę? Już widzę was - wojowników w zbrojach, walczących na śmierć i życie o każdy jej uśmiech, o zero smutku w jej sercu, o szczęście w jej oczach, o zabranie troski, o wzięcie na klatę wszelkich przeciwności, o uśmierzenie bólu, o zdjęcie ciężaru... Czy twoja żona może naprawdę przy tobie odpocząć? Kiedy chowa się w twoich silnych ramionach już niczego się nie lęka??? Nie boi? Nie martwi? Uświęcona, oczyszczona, napełniona Słowem, nie mająca skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, święta, nieskalana..... Wow! Chcę tak!


"Powinieneś miłować swoją żonę, tak jak własne ciało" Ef 5, 28a Bo ona jest twoim ciałem! Pan uczynił was jednością. Jesteście jednym ciałem! I nic tego nie zmieni! Więc jeżeli ranisz swoją żonę, zadajesz ranę jednocześnie swojemu ciału. Jeżeli ją kochasz "siebie samego kochasz" Ef 5,28b "Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała" Ef 5,29-30


Opuściliście ojca i matkę... połączyliście się ze sobą... nie jesteście już dwoje, ale jedno ciało. Por Ef 5,31 Czy masz świadomość, że skoro od momentu zawarcia sakramentu małżeństwa jesteście jednym ciałem... wszystko cokolwiek robi żona, jednocześnie ściśle dotyczy jej męża. I odwrotnie. Wszystko cokolwiek czyni mąż, czyni również i żona. Nawet jeżeli dzieli ich jakakolwiek odległość. To jest niesamowicie pocieszające Próbowałam to sobie wyobrazić. A Pan dał mi poznać namacalnie i to dwukrotnie - podczas Eucharystii. Bardzo żałowałam faktu, że Jacek nie mógł być ze mną na Mszy Świętej. Bardzo też lubimy przyjmować razem Komunię Świętą. No ale zdarzyło się, że nie mogliśmy być razem... Kiedy podchodziłam, aby przyjąć Pana Jezusa, kapłan podał mi pół Hostii! To było niezwykłe doświadczenie, gdyż jednocześnie miałam pewność, że drugie pół właśnie powędrowało do Jacka! Pan przyszedł również do niego w Komunii Świętej mimo, że nie było go obok mnie. Taka sama sytuacja powtórzyła się drugi raz w innym miejscu i czasie. Cokolwiek robi żona, również przydarza się jej mężowi i odwrotnie oczywiście. To jest właśnie łaska sakramentu małżeństwa!


Aż strach pomyśleć co się dzieje gdy jedno wchodzi w grzech...


Ale i na to jest sposób: łaska sakramentu pokuty i pojednania. A kiedy jedno doświadcza Miłosierdzia korzysta z tego daru w pełni i drugie. Bo przed Panem jesteśmy jednością!


Zakończę życzeniem św. Pawła: "W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża". Ef 5,33


Błogosławionej niedzieli Świętej Rodziny


Agnieszka Frydrych.


Rozważanie w oparciu o tekst Ef 5, 21-33

Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża.