7.jpg

środa, 19 lutego

Słowo, które ma MOC


Nie dalej jak wczoraj, poprosiłam dzieciaki, aby wypisały dary jakimi obdarzył je Duch Święty. W odpowiedzi zobaczyłam trzydzieścioro par wielkich oczu wlepionych we mnie. Dwunastolatki nie były w stanie wykonać tego zadania. Oho! - pomyślałam, to chyba wyższa szkoła jazdy. Dobra, powiedziałam, w takim razie, proszę, abyście wypisali dobro, które jest w tobie - zwróciłam się do każdego z nich indywidualnie. Wszystkie zalety, dobre cechy itd. Niektórzy dalej patrzyli z dużym zakłopotaniem, wielu spuściło wzrok, a niektórzy wprost powiedzieli: nie mam zalet, mam wiele wad, dobra nie ma we mnie...


Przez moment pojawił się smutek w mojej duszy... Wówczas wymknęło się z moich ust parę zdań... Jak to? Nie macie zalet? Jak to? Nie ma dobra w was? To zwykła nieprawda jest! Ktoś was okłamał. Nie wydobył prawdy o was... Zamilkłam na dłuższą chwilę, ale w sercu dalej pytałam: jak to możliwe? No, dobra, jedna czy dwie osoby w klasie mogą się takie niedowartościowane trafić, ale wszyscy??? Czy nikt, przez całe ich życie nie powiedział dobrego słowa o nich, czy do nich?


Jakie komunikaty słyszały dzieciaki, najpierw od swoich rodziców, później od innych ludzi? Posadziłam ich w parach i poprosiłam, aby powiedziały koleżance lub koledze co jej się w nim, w niej podoba. Miała to być prawda. Tylko samo dobro i piękno. Przyglądałam się im podczas tej pracy. Widziałam jak niektórym błyszczały oczy z radości, inni z niedowierzaniem kręcili głowami... Ogólnie po tym ćwiczeniu, zapanowała jakaś ogólna życzliwość w tej klasie...


Co może zdziałać dobre słowo... Czego może dokonać prawda o człowieku, powrót do początku. Kto zafałszował prawdziwy obraz?... jestem stworzony na Boży obraz na Boże podobieństwo. Por Rdz (1,27).


Jednak niektórzy uczniowie mieli nadal problem z wykonaniem ćwiczenia. Jakie zalety posiadam?? Popatrzyłam na Krystiana i powiedziałam: Jesteś mądrym chłopcem i bardzo inteligentnym. A on na to: Chyba...??? yyyy.... Nie wiem.... Przyszła mi na myśl taka refleksja. Jak trudno komuś, kto nie był chwalony albo dowartościowany, uwierzyć...


A Ty? Drogi Przyjacielu? Potrafisz nazwać dobro, które jest w tobie? Spróbuj usiąść z kartką i długopisem.... i stworzyć listę... piękna i dobra, które mieszka w tobie. Nie chodzi o to, aby siebie okłamywać. Więc jeżeli widzisz jakąś wadę w sobie, to staraj się nad nią pracować. Natomiast nieprawdą jest, że nie ma dobra w tobie i jesteś do niczego!


Zastanawiałam się długo skąd te dzieciaki tak o sobie myślą... Niestety bardzo często słyszą niedobre słowa o sobie. Bardzo często rodzice przypinają im łatki typu: jesteś niegrzeczny! Nic nie umiesz! Jesteś głąb! Nic nie potrafisz zrobić! Ty grubasie, ty tłuściochu, ty gówniarzu, małolacie! Schowaj się gdzieś, bo właśnie rozmawiają dorośli. Sama na własne uszy słyszałam jak matka mówiła do dziecka: spadaj stąd! Niejednokrotnie dzieci są przeklinane przez swoich rodziców, obrzucane wulgaryzmami... O zgrozo!


I nawet gdyby rodzic powiedział później tysiąc dobrych słów... ZAWSZE pamięta się to jedno złe.


Św. Jakub dzisiaj mówi o mocy wypowiadanych słów.


"Każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie". Jk (1,19-22).


Bardziej słuchać niż mówić... Nieprosta sprawa, ale jakże pożądana! Nigdy nie należy wypowiadać słów pod wpływem emocji. Jakże wiele można wtedy wypowiedzieć słów bolesnych, niepotrzebnych, raniących, często nieprawdziwych. Znalazłam sposób, aby z tym zawalczyć, bo nie ukrywam - miałam z tym problem. Kiedy się zdenerwuję, a gniew sięga zenitu, staram się szybko znaleźć przed Najświętszym Sakramentem. Często fizycznie jest to niemożliwe. Więc biegnę w myślach przed tabernakulum. Generalnie zanurzam się w obecność Jezusa i Jemu mówię o wszystkim. Gadam do upadłego! Często wyrywa się tylko cichy płacz z serca. A kiedy WSZYSTKO jest już wypowiedziane... idę do osoby, czy sytuacji, która wyprowadziła mnie z równowagi. Nie ma wtedy mocnych! Pan wkłada gotowe słowa w usta. Pewnie, że trzeba mówić prawdę... ale ZAWSZE w duchu miłości. Tylko tak. Nawet jeżeli prawda jest bolesna, w duchu miłości jest przyjmowana inaczej. Zdarza się, że mimo wszystko - mimo całej miłości z jaką wypowiada się słowa - osoba czuje się zraniona. Potrzeba wtedy wiele modlitwy i prośby o uzdrowienie.


Zauważyłam jednak, że czasami przemilczenie czegoś jest zbawienne. I to nie dlatego, że unikam tematu... pozwalam opaść emocjom albo dochodzę do wniosku, że po prostu nie warto zaprzątać sobie tym myśli. Przypominam sobie wtedy słowa Jezusa: "Nie rzucajcie pereł przed świnie" Mt 7,6. Nie zawsze należy odpowiadać na zaczepki. Jednak muszę się wtedy wygadać (to typowe dla kobiety jest) i najpierw jest to Jezus, a prawie zawsze mój mąż, bo czasami dochodzę do wniosku, że nawet jemu - mimo, że wie o mnie wszystko - nie warto zaprzątać tym głowy.


Więc milczenie jest rzeczywiście złotem. Czasami nawet w dobrej wierze można wypowiedzieć o jedno słowo za dużo.


Słowo, które ma MOC. Oczywiście chodzi tu o Słowo Boże. Piękne, cudowne, wypowiedziane z mocą! Mówiące tylko prawdę, wyzwalające, uzdrawiające, życiodajne, przynoszące radość, przywracające do życia, wyciągające z dna największej przepaści, przynoszące pokój, zawsze stawiające do pionu, ale tylko w duchu miłości, więc podnoszące na duchu! Nigdy mnie jeszcze nie zawiodło. NIGDY!


Czytasz Je? Żyjesz Nim? Zanurzasz się w Nim? Jest Ono CAŁYM twoim życiem? Wypełnia w całości wszystkie twoje przestrzenie? Pytasz się Go o radę? Zgadzasz się z Nim w momencie kiedy chce cię poprowadzić, tam, gdzie ty nie chcesz iść?


"Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo". Jk (1,23-25).


Ewangelia Mk (8,22-26) mówi dziś o uzdrowieniu niewidomego, który zostaje dotknięty przez Jezusa, ale nie od razu dobrze widzi. Pan uzdrawia go stopniowo. Tak samo jest ze Słowem Bożym w naszym życiu. Słowo, które systematycznie, codziennie dotyka naszego serca jest w stanie przemienić nasze życie. Stopniowo. Bóg ma czas. To tylko my chcemy już zaraz i to natychmiast! Spokojnie. Czasami tak przez grzech uwikłaliśmy nasze życie, że potrzeba czasu... Oczywiście, że Bóg mógłby zadziałać natychmiast i całościowo... jednak uzdrowienie to proces. Im wytrwalszy z twojej strony, (bo Bóg jest zawsze wytrwały i wierny) tym skuteczniejszy. Potrzeba karmienia się Bożym Słowem NIEUSTANNIE.


Wiesz Drogi, co szczególnie dzisiaj przykuło moją uwagę? Ostatnie zdanie z Ewangelii: " Jezus odesłał go(uzdrowionego niewidomego) do domu ze słowami: Tylko do wsi nie wstępuj". Mt 8,26 I wydawałoby się, że co? Że Jezus nie chce, aby facet poszedł, pokazał się we wsi i zaświadczył o tym, że Jezus go uzdrowił? No właśnie... Rozważaj to, co Bóg uczynił w twoim życiu, nieustannie, w ciszy serca. W milczeniu na ustach kontempluj Boga, który bez przerwy działa cuda w twoim życiu. Wtedy kiedy Jezus wyraźnie zażąda: Idź i głoś! Wtedy idź. Ale zasada jest taka: najpierw idź za Jezusem, najpierw ewangelizuj milczeniem, w pierwszej kolejności twój dom. Działaj, a nie gadaj. Zdarza się, że ktoś jeździ, głosi świadectwa, a po powrocie na żonę, czy męża warczy jak pies. I co wtedy z gadania? Nawet i religijnego?


Świadectwo mówione jest bardzo ważne i powinniśmy je głosić, ale musi ono wypływać z tego czym żyjesz, z bliskości z Bogiem.


To jest też to, o czym mówi dzisiaj św. Jakub: "Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata". Jk (1,26-27)


Dobrego dnia ci życzę Drogi Przyjacielu, niech mowa wychodząca z twoich ust będzie tylko budująca :)


Agnieszka Frydrych