8.jpg

poniedziałek, 24 lutego

Mądrość czy głupota? Jezus czy joga?


Jesteś mądry? Rozsądny? Dobre pytanie. Ciekawe kto z nas bez zakłopotania, z podniesioną głową i pewnością w sercu, mógłby odpowiedzieć: "Tak jestem mądry, a rozsądek to moje drugie imię". Ale nie wystarczy powiedzieć. Św. Jakub proponuje, żeby "wykazać się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami dokonanymi z łagodnością właściwą mądrości" Jk (3,13).... Hmmm... Nienaganne postępowanie i łagodność. Chyba tylko Jezus tak potrafi i Jego Mama. Więc: czy jest to możliwe? Czy tylko św. Jakub śle pobożne życzenia? Wiesz Drogi Przyjacielu co powiedział Jezus dzisiaj w Ewangelii Mk (9,14-29)? "Wszystko możliwe jest dla tego, kto WIERZY". Więc jeżeli masz wątpliwości wołaj dziś za ojcem chłopca, który miał ducha niemego: "Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!". No! I właśnie o to chodzi.


Bardzo łatwo rozpoznać człowieka, który kieruje się mądrością i tego kto jest po prostu głupi. Kiedyś, już ś.p. Ojciec Możdżeń powiedział: "Głupota nie jest grzechem". Trochę polemizowałabym :) Może i nie jest, ale ciemnością na pewno tak. Św. Jakub mówi: "Jeżeli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie sprzeciwiajcie się kłamstwem prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska. Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek".


Mądrość Boża - "czysta, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy", wprowadzająca pokój nie może zamieszkać w sercu zazdrosnym, gotowym do kłótni, pełnym pychy i ubóstwiania siebie. Nie chce zamieszkać w sercu zakłamanym! Brzydzi się sercem obłudnym, grającym na dwa fronty: Bóg i owszem, ale ze światem absolutnie w zgodzie trzeba żyć! Otóż... "Nie można służyć Bogu i mamonie"!


Wchodzę dzisiaj do pracy, a w centralnym miejscu wisi plakat: "Podstawy jogi-asan i medytacji". Wołami wypisane: "Zapraszamy na warsztaty z jogą". Normalnie wymiękłam! Przez chwilę dotknął mnie naprawdę głęboki smutek. Wiem, że powiesiła to osoba, która nazywa siebie chrześcijaninem wierzącym w Boga, katolikiem... Paranoja jakaś!


Oczywiście plakat, od momentu kiedy wpadł mi w oko, nie wisiał ani sekundy dłużej! Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę wylecieć za to z pracy, gdyż stoi za tym renomowany ośrodek edukacji w Łomży! Na litość Boską ludzie! Brak świadomości? Czy jednak MĄDROŚCI??????? Jak świadomie można pchać się w łapy złego ducha, którego zresztą Jezus w dzisiejszej Ewangelii wywala na zbity pysk! Ale co sprytna bestia zrobi - to jego! A biegnie szybko i robi dużo, bo wie, że jego czas jest krótki, wystarczy, że nieświadomych lub mało mądrych chrześcijan pociągnie na "nieszkodliwe" warsztaty z jogą! A później taka pani pedagog przed klasówką zmusza dzieci - całą klasę - do medytacji, do tego, aby spleść paluszki i skoncentrować się, odświeżyć, uspokoić umysł i otworzyć go NA BÓG WIE CO!!!


Szlag mnie trafia - przepraszam za określenie - gdyż sama pedagogiem jestem i zastanawiam się w jakich rękach są nasze dzieci!??!! Dzieci skarżyły się do mnie więc poradziłam, aby w tym czasie, kiedy pani każe "medytować" uwielbiały Boga i wzywały Ducha Świętego! Jeden z uczniów wyznał, że w czasie owej nieszczęsnej medytacji zdążył zmówić kawał pacierza. Więc nie trwało to sekundę. Co z dziećmi, które nie modliły się w tym czasie?????? Pytam: co z tymi dziećmi!!!!


Na litość Boską - mądrości Bożej trzeba! A nie "mądrości ziemskiej, zmysłowej i szatańskiej"! Słowo Boże nazywa rzeczy po imieniu! Tak na marginesie -jestem po rozmowie z nauczycielem uczącym "przy okazji" w szkole dzieci jogi - nie było łatwo i przyjemnie. (Smutek mój jest o tyle większy, że to nie ona powiesiła plakat tylko ktoś inny, czyli takich osób "przyznających się" do Jezusa, a praktykujących jogę jest więcej wśród nas).


Mądrość Boża wyzwala, Mądrość Boża uwalnia, Mądrość Boża pozwala żyć w prawdzie! Mądrość Boża wywala na zbity pysk głupotę! Mądrość Boża domaga się sprawiedliwości... w wielkim pokoju serca, przynosi tylko dobre owoce, obnaża obłudę, niszczy pychę... wolna jest od ludzkich względów.


Mądry chrześcijanin... czy głupi?

Głupota pozbawia rozsądku. Mądrość zaś obdarza pokojem ducha i czyni człowieka szczęśliwym.

Życzę Drogi Przyjacielu tylko MĄDROŚCI pochodzącej od Boga samego.


Agnieszka Frydrych


Tutaj możesz pogłębić temat:

Chrześcijaństwo i joga wzajemnie się wykluczają

o. James Manjackal MSFS

Jako chrześcijanin i katolik urodzony w tradycyjnej katolickiej rodzinie w Kerala w Indiach, ale żyjący pośród hindusów, teraz katolicki ksiądz i zakonnik oraz charyzmatyczny kaznodzieja w 60 krajach na wszystkich kontynentach, chcę coś powiedzieć na temat negatywnego wpływu jogi na chrześcijańskie życie i duchowość. Wiem, że rośnie zainteresowanie jogą na całym świecie, nawet wśród chrześcijan ? a to zainteresowanie rozszerza się na inne dziedziny związane z ezoteryką i New Age, takie jak: reiki, reinkarnacja, akupresura, akupunktura, leczenie praniczne, refleksologia, itd., które są metodami, przeciwko którym Watykan przestrzegał w dokumencie Jezus Chrystus dawcą wody żywej.


Dla niektórych joga jest metodą relaksacji i rozładowania napięcia, dla innych - formą ćwiczenia poprawiającego kondycję fizyczną. Dla jeszcze innych jest sposobem na uzdrowienie z choroby. Istnieje dość spore zamieszanie i niejasność w umysłach katolików, zarówno świeckich, jak i duchownych, gdyż joga w takiej formie, w jakiej jest promowana wśród katolików, nie jest jedynie sprawą zdrowia lub jedynie dziedziną duchową, ale czasami jedną, czasami drugą, a czasem po prostu mieszaniną obu. W rzeczywistości joga jest głównie związana ze sferą duchową i w dzisiejszych czasach nawet księża w seminariach czy siostry w nowicjatach promują jogę jako pomoc w modlitwie i medytacji. Jest to bardzo smutne, ale współcześnie wielu katolików traci zaufanie do duchowości i doświadczenia modlitwy, życia mistycznego, które przekazali nam wielcy święci, tacy jak Ignacy Loyola, Franciszek z Asyżu, Franciszek Salezy, Teresa z Avila i wielu innych, a w zamian zagłębiają się w duchowości wschodnie, pochodzące wprost z buddyzmu i hinduizmu. I chociażby ze względu na te fakty uczciwy chrześcijanin powinien zadać sobie pytanie na temat kompatybilności jogi i duchowości chrześcijańskiej oraz możliwości włączania jej technik w chrześcijańską modlitwę i medytację.


Czym jest joga? Słowo "joga" znaczy "zjednoczenie". Jej celem jest zjednoczenie twojego przejściowego "ja" - Jiva z nieskończonym Brahman, który jest hinduistyczną koncepcją boga. Bóg nie jest tu bogiem osobowym, ale bezosobową duchową substancją, która stanowi jedno z naturą i kosmosem. Brahman jest bezosobową boską substancją, która przenika, spowija i leży u podłoża wszystkiego. Joga sięga korzeniami do hinduskich upaniszad, pochodzących z 1000 przed Chr., w których czytamy: "Zjednocz światło wewnątrz ciebie ze światłem Brahmana". "Absolut jest w tobie" - mówią Upaniszady Chandogya - Tat tuam asi - "tyś jest tym". Bóstwo zamieszkuje w każdym z nas poprzez swego mikrokosmicznego przedstawiciela, indywidualne "ja" zwane Jiva. W Bhagavad Gita Krishna opisuje Jiva jako "moją własną wieczną część", i że "radość jogi przychodzi do jogina, który jest jedno z Brahmanem". W roku 150 po Chr. jogin Patanjali wyjaśnił osiem dróg, które prowadzą jogina od stanu niewiedzy do oświecenia - te osiem dróg to jakby schody, a są nimi: samokontrola (yama), praktyki religijne (niyama), pozycje i postawy ciała (asana), ćwiczenia oddechowe (pranayama), kontrola zmysłów (pratyahara), skupienie (dharana), głęboka kontemplacja (dhyana) i oświecenie (samadhi). Jest bardzo ciekawe, że postawy i ćwiczenia oddechowe, często uważane za istotę jogi na Zachodzie, są jedynie trzecim i czwartym krokiem w kierunku zjednoczenia z Brahmanem! Joga nie jest tylko rozbudowanym systemem ćwiczeń fizycznych. To jest dyscyplina duchowa, mająca na celu poprowadzenie duszy do samadhi, czyli całkowitego zjednoczenia z bóstwem. Samahdi jest stanem, w którym to, co naturalne i to, co boskie, staje się jednym, nie ma różnicy pomiędzy człowiekiem a bogiem (Brad Scott: Excercise or religious practice? Yoga: What the teacher never taught you in that Hatha Yoga class: in the Watchman Expositor Vol. 18, No. 2, 2001).


Takie spojrzenie jest radykalnie sprzeczne z chrześcijaństwem, gdzie jest jasne rozgraniczenie pomiędzy Stwórcą - Bogiem, a człowiekiem. W chrześcijaństwie Bóg jest "Kimś Innym", nigdy moim "ja". To smutne, że niektórzy popularyzatorzy jogi, reiki i innych tego typu praktyk i medytacji błędnie powołują się na wyrwane z kontekstu cytaty z Biblii dla poparcia swoich argumentów. Cytują słowa takie jak: "Wy jesteście świątynią Boga", "żywa woda wypłynie z twego wnętrza", "wy będziecie we Mnie, a Ja w was", "żyję nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus", nie rozumiejąc kontekstu i znaczenia, jakie te słowa mają w Biblii. Są nawet ludzie, którzy przedstawiają Jezusa jako jogina - możemy dzisiaj zobaczyć takie obrazy Jezusa medytującego w pozycji jogina w niektórych kaplicach zakonnych czy prezbiteriach.


Nazwanie Jezusa joginem to zaprzeczanie Jego bóstwu, świętości i doskonałości oraz sugerowanie, że miał On upadłą naturę podlegającą niewiedzy i iluzji (maya) i że potrzebował być wyzwolony z kondycji ludzkiej poprzez praktykowanie jogi. Joga jest sprzeczna z chrześcijańską duchowością, gdyż jest ona panteistyczna (bóg jest wszystkim i wszystko jest bogiem) i utrzymuje, że jest tylko jedna rzeczywistość, a wszystko inne jest iluzją (maya). Jeśli jest tylko jedna absolutna rzeczywistość, a wszystko inne jest iluzoryczne, to nie ma żadnych relacji i nie ma miłości. W centrum wiary chrześcijańskiej stoi wiara w Trójcę Świętą: Ojca, Syna i Ducha Świętego, Jednego Boga w Trzech Osobach - doskonały model miłosnej relacji. Chrześcijaństwo to właśnie relacje - z Bogiem i pomiędzy ludźmi: Będziesz miłował Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Mt 22,37-39).


W hinduizmie dobro i zło, tak jak ból i przyjemność, są iluzoryczne (maya), a tym samym nierzeczywiste. Vivekananda, jeden z najbardziej szanowanych przedstawicieli współczesnego hinduizmu, powiedział, że "dobro i zło to jedno i to samo" (Vivekananda "The yogas and other works", Ramakrishna Vivekananda Centra NY 1953). W chrześcijaństwie nurtujący problem grzechu jako obrazy Majestatu Bożego jest nieodłączny od naszej wiary, gdyż to właśnie grzech jest powodem, dla którego potrzebujemy Zbawiciela. Wcielenie, Życie, Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa są dla nas źródłem zbawienia, aby nas uwolnić od grzechu i jego konsekwencji. Nie można zignorować tej fundamentalnej różnicy i wcielać jogę i inne techniki medytacji wschodnich do duchowości chrześcijańskiej. Praktyka jogi jest pogańska, ale też okultystyczna. To jest religia Antychrysta i po raz pierwszy w historii jest ona szeroko przyjmowana przez świat zachodni i Amerykę. To śmieszne, ale nawet niektórzy mistrzowie jogi noszą krzyże i inne symbole chrześcijańskie, aby oszukać ludzi, mówiąc, że joga nie ma nic wspólnego z hinduizmem, że to tylko przyjmowanie innej kultury. Niektórzy przyozdabiają jogę chrześcijańskimi gestami, nazywając ją "jogą chrześcijańską". Tu nie chodzi o przyjmowanie bądź nie przyjmowanie innej kultury. To jest otwieranie się na inną religię, która jest całkowicie sprzeczna i nieprzystająca do naszej religii.


Szkoda, że joga jest rozpowszechniana po całym świecie od przedszkoli po różne instytucje edukacyjne z zakresu medycyny, psychologii itd. Nazywana jest nauką, a żadną nauką nie jest. Sprzedaje się ją pod mianem "terapii relaksacyjnej", "autohipnozy", "kreatywnej wizualizacji" itd. Hatha Joga, która jest popularyzowana w Europie i Ameryce jako metoda relaksacji czy nie wymagające wysiłku ćwiczenie, jest jednym z sześciu systemów ortodoksyjnego hinduizmu. Religijna i mistyczna u swych korzeni, należy do najniebezpieczniejszych form jogi (Dave Hunt, "The seduction of Christianity", str. 110). Wspomnijmy słowa św. Pawła: "Nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości" (por. 2 Kor 11,14). Prawdą jest, że wiele osób jest uzdrawianych poprzez jogę i inne wschodnie techniki medytacji. Tutaj chrześcijanie powinni zadać sobie pytanie, czy potrzebują oni uzdrowienia i materialnych korzyści, czy raczej potrzeba im Boga, Jezusa Chrystusa, w którego wierzą, który jest źródłem wszelkiego uzdrowienia.


Pragnienie, by stać się jak Bóg, jest pierwszym i drugim grzechem w historii stworzenia, według chronologicznego zapisu w Biblii. Ty, który mówiłeś w swym sercu: Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego (Iz 14,13-14). Wtedy rzekł wąż do niewiasty: "Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,4-5). Jednym z założeń filozofii i praktyki jogi jest wiara w to, że człowiek i bóg to jedno. Joga uczy skupienia na samym sobie zamiast na Jedynym Prawdziwym Bogu. Joga zachęca, aby szukać odpowiedzi na życiowe pytania i problemy wewnątrz siebie, w swoim umyśle, świadomości, zamiast szukać rozwiązania w Słowie Bożym, poprzez Ducha Świętego, jak to jest w chrześcijaństwie. Z pewnością joga otwiera nas na oszustwo ze strony tego, który jest wrogiem Boga, który jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć, aby odciągnąć nas od Boga i Kościoła (por. 1 P 5,8).


Przez ostatnie osiem lat głoszę Słowo Boże głównie w krajach europejskich, które niegdyś były kolebką chrześcijaństwa, które dały światu ewangelizatorów, misjonarzy, męczenników i świętych. Czy obecnie możemy Europę nazwać chrześcijańską? Czy nie jest prawdą, że Europa usunęła chrześcijańskie wartości z życia? Dlaczego Europa wstydzi się przyznać do swoich chrześcijańskich korzeni? Gdzie są zasady moralne wyznawane i przestrzegane przez Europejczyków poprzez wieki, przekazywane innym krajom i kulturom poprzez mężne głoszenie Ewangelii Chrystusa? Po owocach poznajemy drzewo! Jestem przekonany, że te wątpliwości, zamieszanie, apostazja, niewierność, oziębłość religijna oraz obojętność pojawiły się w Europie od kiedy mistycyzm wschodni, medytacje, praktyki ezoteryczne i New Age zaczęły być wprowadzane na Zachodzie! Podczas moich charyzmatycznych rekolekcji większość uczestników przychodzi z różnorodnymi moralnymi, duchowymi, umysłowymi i fizycznymi problemami. Pragną oni zostać wyzwoleni i uzdrowieni; pragną otrzymać nowe życie dzięki mocy Ducha Świętego. Z całkowitą szczerością i uczciwością mogę powiedzieć, że 80 - 90 procent uczestników tych spotkań miało do czynienia z jogą, reiki, filozofią reinkarnacji i innymi wschodnimi praktykami, poprzez które utracili wiarę w Jezusa Chrystusa oraz Kościół. W Chorwacji, Bośni, Niemczech, Austrii i Włoszech miałem oczywiste przypadki osób, które były opętane poprzez moce ciemności. Gdy modliłem się o uzdrowienie tych osób, one wykrzykiwały: "Ja jestem Reiki", "Ja jestem Joga", niejako identyfikując się z tymi ideami czy osobami. Potem musiałem modlić się za nich modlitwą o uwolnienie, aby zostali wyzwoleni od opętania przez złego.


Są ludzie, którzy mówią: "Nie ma nic złego w praktykowaniu jogi, wystarczy tylko nie wierzyć w stojącą za tym filozofię". Propagatorzy jogi, reiki itp. sami bardzo jasno stwierdzają, że filozofia i praktyka są nierozłączne. Tak więc chrześcijanin nie może w żaden sposób przyjmować czy to filozofii, czy praktyki jogi, gdyż chrześcijaństwo i joga wzajemnie się wykluczają. W chrześcijaństwie głównym problemem człowieka jest grzech, który czyni go niezdolnym do dostosowania się do wymagań moralnie doskonałego Boga. Człowiek jest odłączony od Boga i potrzebuje pojednania. Rozwiązanie jest w Jezusie Chrystusie, Baranku Bożym, który gładzi grzechy świata. Poprzez śmierć Jezusa na Krzyżu Bóg pojednał świat ze Sobą. Teraz wzywa człowieka do przyjęcia wszelkich owoców zbawienia jedynie poprzez wiarę w Chrystusa. W przeciwieństwie do jogi chrześcijaństwo postrzega zbawienie jako darmowy dar, który można przyjąć, ale nie można na niego zasłużyć czy go uzyskać poprzez własne wysiłki. To, czego Europa potrzebuje dzisiaj, to głoszenie Chrystusa z mocą, głoszenie przesłania Chrystusa, zawartego w Biblii, interpretowanego przez Kościół, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i zamieszanie zasiane wśród chrześcijan na Zachodzie, aby przyprowadzić ich do Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem - Jezusa Chrystusa, jedynej Prawdy, która ma moc nas wyzwolić.


o. James Manjackal MSFS

Tłum. z angielskiego - Tomasz Książczak