1.jpg

Wtorek, 03 Luty

"Milcz i wyjdź z niego!" Mk 1,25


Nie mogę pojąć, dlaczego niektórzy chrześcijanie zajmują swoją głowę, zaprzątają swoje myśli osobą złego ducha? Traktują go jak swojego rodzaju boga, jak wyrocznię: "zły duch podczas egzorcyzmu powiedział to.... powiedział tamto...." Dzieciaki na katechezie wielokrotnie, z wypiekami na twarzach, z wyczekiwaniem w oczach prosiły: "powie nam pani coś na temat egzorcyzmów"? Ludzie! Pobudka! Skąd to zainteresowanie Złym? Podejmując temat powiedziałam do dzieci krótko: "Dlaczego fascynujecie się złym duchem??!! Zafascynujcie się Jezusem, który ma moc wywalić bestię na zbity pysk!" Gdzie zatem leży problem??? I jak chrześcijanin powinien reagować na "nowinki" związane z demonami?


Niewątpliwie warto poznać z kim ma się do czynienia. Warto wiedzieć z jakim ścierwem człowiek musi stanąć do walki. Słowo Boże w dniu dzisiejszym mówi jasno: "Jeszcze nie opieraliście się aż do krwi, walcząc przeciw grzechowi" Hbr 12,4. W innym miejscu św. Piotr powie: " Przeciwnik wasz diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć" 1 P 5,8, a w Syr 21, 1-2 napisano: "Synu zgrzeszyłeś? Nie czyń tego więcej i za poprzednie swe grzechy proś o przebaczenie! Uciekaj od grzechu jak od węża, jeśli się bowiem zbliżysz, ukąsi cię: jego zęby to zęby lwa, co porywają życie ludzkie".


Więc przygotuj się na konkretną walkę, ale się nie bój! Nie lękaj się!

Jeżeli żyjesz w Obecności Pana co może zrobić ci wąż? Lew? Lub ktokolwiek inny? Zastanów się tylko.


Uczę syna wróżki. W ogóle Pan mnie tak obdarował, że uczę, uczyłam wszystkich jej synów. Akurat tak się złożyło, że inni nauczyciele muszą chodzić do jej domu, aby uczyć indywidualnie jednego z nich. Do mnie dziecko przychodzi na katechezę... Musiałabym rozwinąć temat, żebyś zobaczył całość, natomiast chcę nawiązać tylko do jednego wątku - właśnie lęku. Zauważyłam jak jedna z pań, wybierając się na zajęcia do domu owej wróżki miała autentycznie strach w oczach. Zresztą generalnie pada blady strach, gdyż owa wróżka, któregoś razu stwierdziła: "Ze mną nie warto zadzierać, jestem czarownicą i mogę - jak zechcę - komuś zrobić krzywdę". A do mojej koleżanki powiedziała, że "może nawet zabić". Pozwól, że zostawię to bez komentarza. Wracając do sytuacji, kiedy jedna z pań wychodziła do domu wróżki - zauważyłam, że naprawdę się boi. Powiedziałam: "Czego się boisz???? Przecież kiedy jesteś blisko Jezusa czego możesz się bać, lękać??? W momencie kiedy należysz do Niego, kto lub co, jest w stanie zrobić ci krzywdę???" Spojrzała na mnie i ze smutkiem powiedziała: "No tak, problem w tym, że mam wątpliwości czy jestem blisko Jezusa..." Wtedy zrozumiałam jej lęk...


Lęk i strach nie pochodzą od Boga. Są dziećmi złego ducha, są jego wytworem. Szatan próbuje sparaliżować człowieka lękiem. To ojciec kłamstwa - nie wierzę w ani jedno jego słowo! On ciągle mówi nieprawdę na twój temat. Nieustannie wmawia ci, że jesteś do niczego, że nie poradzisz sobie z tym.... Na pewno nie dasz rady z tamtym.... Wsącza jad smutku do twojego serca, rozpaczy. Jedno z jego imion brzmi: Oskarżyciel. Nieustannie oskarża cię, wywołuje poczucie winy tam, gdzie go być nie powinno. Pamiętaj: nieustannie wypowiada nieprawdę na twój temat. Nie słuchaj go! Zatkaj sobie uszy na jego mowę. Nie słuchaj nieprawdy na swój temat! Załóż hełm, nie wiem - włóż zatyczki do uszu - po to, aby nie słyszeć jak wyziera ze swojego grobowego gardła nieprawdziwe sądy na twój temat. Osądzić może cię tylko sam Bóg! Nawet ty sam nie powinieneś sądzić siebie, bo często bierzesz sąd szatana za swój i co gorsza - zaczynasz mu wierzyć. Zatkaj sobie uszy na jego głos!


Otwórz się na działanie Ducha Świętego, który mówi o tobie prawdę, który cię nie oskarża, nie osądza ale z miłością przyjmuje.

Jesteś obmyty Najświętszą Krwią Jezusa, jesteś ukryty w Jego Ranach, wykupiony przez Jezusa Chrystusa!


Oprócz tego, że musisz być głuchy na mowę Złego jest jeszcze jedna rzecz. Nie rozmawiaj z nim. Za żadne skarby świata! Nie wchodź z nim w dialog! Spójrz na Jezusa, jak On to robi. W Ewangelii wg św. Marka 1, 21-28 pokazane jest po mistrzowsku jak powinno traktować się złego ducha. Krótko mówiąc: jak psa! Zobacz jaka jest akcja. Szatan podchodzi do Jezusa i próbuje wyznać kim On jest: "Wiem , kto jesteś: Święty Boga" Mk 1,24 Żeby było jasne, Jezus nie potrzebuje, aby z ust szatana wypłynęła jakakolwiek wypowiedź na Jego temat, czy nawet wyznanie wiary. W innym miejscu szatan mówi o mesjańskiej godności Jezusa. Za każdym razem pada to samo stwierdzenie. Jezus mówi krótko: "Milcz!"


Zauważ, że Jezus z nim nie rozmawia. Jezus mu rozkazuje, Ewangelia mówi, że jest rozkaz wydany z surowością (por Mk 1,25) czyli bez jakiejkolwiek dyskusji, czy słowa sprzeciwu. W oryginalnym języku słowo "milcz" tłumaczy się dokładnie: "załóż kaganiec". Komu zakłada się kaganiec? Właśnie psu. Jezus demona traktuje jak psa! Jeden z biblistów tłumaczył mi, że owe "milcz" oznacza: "zamknij mordę". Powiem szczerze, że bardzo mi się spodobało to określenie w stosunku do demona. Tak jakby Jezus powiedział mu jasno: mordę w kubeł! Czyli, po prostu: zamknij się! Nie masz prawa mówić! Nie masz prawa odzywać się! W obecności Jezusa demon ma siedzieć cicho! Jak mysz pod miotłą! Wiesz dlaczego demon tak bardzo krzyczy np. podczas modlitwy uwielbienia albo podczas egzorcyzmów? Ponieważ się boi. Lęka się Jezusa! Krzycząc ze strachu chce przy okazji wystraszyć ludzi wierzących. Zachowuje się jak paranoik. Dlaczego często wrzeszczy podczas Adoracji Jezusa? Bo chce twoją uwagę odwrócić od Jezusa.


Nie pozwól mu na to. Potraktuj go jak psa! Morda w kubeł i milcz! Jezus nigdy na kartach Ewangelii nie rozmawiał ze złym duchem. Zawsze rozkazywał mu, aby opuścił człowieka opętanego, nie wchodząc z nim w żadną dyskusję, a nawet nie dając mu szans na rozmowę. Podczas kuszenia na pustyni Jezus nie rozmawia z demonem, cytuje Pismo Święte! I to jest wskazówka dla ciebie i dla mnie: w starciu z demonem obroną jest zasłonięcie się Słowem Bożym. Pytanie: czy czytam to Słowo? Jak często i w jaki sposób?


Pamiętam niezwykłe wydarzenie z rekolekcji II stopnia. Mieliśmy moment Wyjścia, tak jak niegdyś Izraelici, którzy wychodzili z niewoli egipskiej. Takie Wyjście ma miejsce w nocy. Kiedy tak szliśmy nagle wyskoczyła sfora dużych, czarnych psów i zaczęły głośno szczekać. Zadziwiający był fakt, że trzymały się w pewnej odległości nie podchodząc blisko. Szczekały jednak bardzo głośno, powodując dreszcz strachu, dodatkowo ciemność nocy robiła też swoje. Szliśmy zwartą kolumną, odważnie do przodu, z modlitwą na ustach, z zapalonymi świecami w dłoniach - ze światłem Chrystusa! Nie zrobiły nam nic! Odeszły po jakimś czasie. Tak samo demon. Obszczeka, chce przestraszyć i to wszystko! Wejdzie, w momencie kiedy otworzysz mu drzwi. W innym wypadku nie ma najmniejszych szans.


Pamiętaj, to Jezus ma moc!!!Tylko On!!! Fascynuj się zatem TYLKO JEZUSEM!


Błogosławionego dnia :-)


Agnieszka Frydrych.