12 lipiec 2014

Bezpłatny elementarz

do pomyślenia

Jakiś czas temu obiegły media opinie o kolejnej części bezpłatnego elementarza dla pierwszaków. Wskazywano i oburzano się, że elementarz poświęcony zimie pomija Boże Narodzenie. "Jest mowa o 'karpiu w galarecie', 'Mikołaju', 'prezentach' i 'upominkach', 'świętach' i 'świątecznych zakupach' ? ale nie o Świętach Bożego Narodzenia." [źródło: http://goo.gl/IxAi0V dostęp 12.07.2014]


Rzecz naprawdę kuriozalna ? dziwili się temu i krytykowali to nawet posłowie p. Palikota. I słusznie ? można wierzyć w Boga i w Niego nie wierzyć, ale trudno pomijać fakt, że jest coś takiego na progu zimy, co się nazywa "święta Bożego Narodzenia".


Ministerstwo Edukacji uderzyło się w pierś (a może w głowę?) i Boże Narodzenie trafi do elementarza. I dobrze. Płynie z tego nauka, że trzeba i warto patrzeć każdej władzy na ręce a kiedy trzeba dawać tej władzy po łapach.


Chcę jednak przy tej okazji powiedzieć o innej rzeczy. Wspomniany elementarz nazywany jest "bezpłatnym". Otóż nie jest on bezpłatny. Rodzice nie zapłacą za niego, gdy będzie rozdany dzieciom, ale zapłacili już wcześniej ? w podatkach.


Chciałbym, byśmy uprzytomnili sobie jedną rzecz ? nie ma bezpłatnych obiadów, nie ma bezpłatnej szkoły, nie ma bezpłatnej służby zdrowia, nie ma bezpłatnej drogi, nie ma bezpłatnej lampy przy drodze. Zawsze i wszędzie ktoś musi zapłacić za obiad, zapłacić nauczycielowi, zapłacić lekarzowi, zapłacić drogowcom i zakładowi energetycznemu. Tak jest ze wszystkim.


Skąd się biorą pieniądze do zapłacenia tego wszystkiego? Najczęściej z podatków.


Jeśli jakakolwiek władza daje ci prezenty, to bądź pewien, że wcześniej za ten prezent zapłaciłeś sam. Jest też wielce prawdopodobne, że te prezenty będą też spłacały twoje dzieci i wnuki.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski