Opublikowano 27 lipca 2010

Tnij


Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; (...) I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; (...) Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je. Jeśli tę scenę przedstawimy sobie z całą dosłownością to wzbudzić ona może przerażenie. Cała nasza wyobraźnia może zostać porwana przez potoki krwi z ran ciętych i szarpanych. I jakoś tak automatycznie wzdrygamy się, by faktycznie uznać, że Jezus każe nam wykonywać rzeźniczy fach na sobie samych.

Spróbujmy oderwać się od dosłowności, by pójść w to, co rzeczywiście nakazał nam Jezus.Zastanówmy się zatem czym jest ręka? Czym jest noga? Czym jest oko?

Ręka oznacza ludzkie tworzenie. Wiadomo, że to zaczyna się w głowie, ale przez rękę niejako "wychodzi". I to niezależnie czy wychodzi w pracowni rzeźbiarza, czy na taśmie w LG, czy przez stukanie w klawiaturę komputera, czy przez grzebanie w silniku. Ręka to zawsze będzie ludzkie tworzenie, to, co człowiek robi, jak działa. To ludzkie działanie może być dobre albo może być złe.

Nogi zaś służą do chodzenia.Idzie się po drodze. A te drogi bywają różne i nie chodzi mi o jakość nawierzchni, ale o to, do czego te drogi prowadzą. Mogą prowadzić ku dobru albo ku złu.

Oczy to nasze pragnienia. Stoimy przed wystawą samochodowego salonu. Nogi stoją - droga skończona, ręce opuszczone, do niczego teraz nie potrzebne. Ale oczy przebijają bez najmniejszych oporów szkło szyby. Docierają w okamgnieniu do najnowszej limuzyny, otwierają maskę, oglądają stada koni mechanicznych. Oczy to nasze pożądanie, to nasze pragnienia i marzenia. Te marzenia mogą być dobre i czyste a mogą być złe i brudne.

Jezus mówiąc, odetnij - nie miał na myśli wezwania do robienia jatki, ale do przyjrzenia się swoim czynom, swoim drogom i swoim pragnieniom. Jezus mówi: Zobacz co ty robisz? Zobacz dokąd zmierzasz? Przyjrzyj się temu co kochasz i o czym marzysz?

Jezus też przestrzega. Mówi: Nie jest dla mnie obojętne, co ty robisz. I nie jest dla mnie obojętne, gdzie ty chodzisz. I nie jest dla mnie obojętne czego pragniesz w swoim sercu. Bo są czyny, które są złe i drogi, które do złego prowadzą, i złe pragnienia, które się rodzą w sercu.

I Jezus wtedy mówi: Tnij. Nie żałuj. Tnij od razu, z miejsca. Póki czyn, droga, pragnienie się nie rozwinęły. Póki łatwo jeszcze karczować to, co małe, to co dopiero wschodzi. I nie martw się, że zostaniesz kaleką. Jezus mówi: Tnij ZŁE czyny twojego życia. Nie znaczy to jednak, że masz nic nie robić, że twoje ręce do niczego się nie nadają. Czyń użytek ze swoich dłoni, ale czyń dobro. I Jezus nie mówi ci: Tnij każdą swą drogę. Nie! Tnij to, co prowadzi cię do niewłaściwego towarzystwa, do nieciekawych miejsc, do grzechu. Te drogi tnij bez litości. I znowu się nie martw - zostanie jeszcze tyle dróg, które zaprowadzą cię do dobra. I nie bój się, że twoje serce będzie kalekie, gdy wytniesz brudne pragnienia. Przeciwnie - taka przecinka tylko oczyści twoje serce, upiększy je. Tnij to co złe. Daj miejsce dla dobra. Odrzuć młyński kamień u twej szyi i daj porwać się do nieba.

Te słowa zyskują jakieś specyficzne znaczenie na progu tygodnia miłosierdzia. To coroczne przypomnienie o tym co mamy czynić przez cały czas.

Rozejrzyj się wokół i zobacz bracie, siostro, ile jest biedy wokół nas. Zobacz ilu jest ludzi, które potrzebują twojej ręki. Ile jest miejsc, gdzie można pójść czynić dobro, i ile jest spraw, które wymagają twojego współczucia.

Chrześcijanin to człowiek, który czyni miłosierdzie. Nie czyni tego, by ktoś się odczepił - włożona w wyciągniętą rękę złotówka zamyka tę dłoń. Chrześcijanin nie robi tego dla poklasku - mamy specjalne jezusowe instrukcje, by robić to dyskretnie.

Chrześcijanin świadczy miłosierdzie, bo sam doświadczył miłosierdzia. Chrześcijanin daje, bo sam został wcześniej obdarowany - przez Boga. Chrześcijanin kocha, bo sam doświadczył na sobie potęgi Bożej miłości.

Jest takie piękne zdanie w Liście do Rzymian: "On [Bóg], który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? (Rz 8,32) Mając Boga, mamy wszystko. Mając wszystko możemy się śmiało dzielić, bo Boga nigdy nie zabraknie. Pamiętajmy jednakże, by dzieląc się Bogiem nie zapominać także o tym, by podzielić się także swoim chlebem, swoją koszulą, swoim groszem, swoim czasem i swoim sercem. Amen.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski