Opublikowano 4 sierpnia 2010

Mrówka patrzy w niebo


Byliśmy niedawno świadkami niezwykłego wybuchu ludzkiej aktywności. Chodzi mi o przedświąteczne zakupy. Sklepy przeżywały prawdziwe oblężenie. Trzeba było kupić rzeczy na świąteczny stół i oczywiście prezenty pod choinkę. Ludzie spiesząc się pielgrzymowali od sklepu do sklepu, oglądali, pytali się, przymierzali, kupowali i biegli zaraz dalej.

Gdyby unieść się 200 czy 300 metrów nad .... (Mławę, Serock, Warszawę) to spoglądając na rynek można by pomylić go z mrowiskiem - oto setki mrówek krzątających się tu i tam. I umówmy się, że od teraz mówić będziemy o mrówkach ale kryć się będą pod ich obrazem nasze ludzie sprawy.

Patrzymy z góry na nasze miasto - mrowisko, a oto przed oczami naszymi niezwykły widok - jedna mrówka stoi nieruchomo. Co się stało? Zasłabła? Umarła? Wyciągamy lunetę, kierujemy ją na odkryty obiekt i obserwujemy. Mrówka żyje, ani blada, ani słaba. Nic jej nie jest. Po prostu stoi i patrzy. Ma zadartą głowę i patrzy w niebo.

Co chwila podchodzą do niej inne mrówki i coś mówią, i o coś pytają, i odchodzą. Jesteśmy ciekawi tych rozmów więc odkładamy lunetę i z wysokości lądujemy obok, by podsłuchać rozmowy.
Podchodzi jedna i mówi: Co tak sterczysz? Rusz się idiotko. W domu posprzątaj i ciasto upiecz.
Podchodzi druga: Zrobiłaś zakupy? Kupiłaś prezenty?
Podchodzi trzecia: Co się nie ruszasz? W sklepie na rogu promocja, biegnij!
A mrówka stoi, stoi nieruchomo i tylko gapi się w niebo, ogląda gwiazdy.

Tym razem podchodzi do mrówki cały komitet. Pięć starych, mądrych i siwych mrówek. Mówią: Co się tak gapisz w te gwiazdy? Nie dadzą ci one jeść, nie chwycisz ich w ręce i nie zrobisz z nich prezentu. Zacznij żyć normalnie, zacznij żyć jak my! A mrówka nasza stoi dalej, stoi nieruchomo jak skała i tylko gapi się w niebo, dalej ogląda gwiazdy.

Ale oto wigilia święta. Wszystkie mrówki rozbiegły się do siebie ciągnąc karpie, szynki, makowce i worki prezentów. Została tylko ta jedna, patrząca w niebo. Patrzyła i dostrzegła. Dostrzegła gwiazdę niezwykłą, gwiazdę przewodniczkę. I ruszyła mrówka za jej przewodem i odkryła szopkę z narodzonym Jezusem, i weszła do środka, i była szczęśliwa.

...

Bałwochwalstwo dnia codziennego polega na tym, że nieustannie oddajemy pokłon ziemi i jej sprawom. Ważne jest dla nas posiadanie, to, żeby "mieć". Nie ma nic złego w zabieganiu o sprawy ziemskie, ale niedobrze jest gdy staje się to celem jedynym i ostatecznym. Człowiek, który oddaje pokłon ziemi, który nieustannie się w nią wpatruje, ma bardzo zawężony horyzont. Dostrzeże promocje, okazje, wyprzedaż, marchewkę, groszek i kiełbasę, ale nigdy nie zauważy, że coś jest dalej przed nim, nie mówiąc już o tym, że nigdy nie zobaczy gwiazdy na niebie. A skoro nie zobaczy gwiazdy, to nigdy nie trafi do betlejemskiego żłóbka.

Dobrze jest czasem zatrzymać się i popatrzeć w niebo.

Posłuchajmy raz jeszcze dialogu między krzątającymi się mrówkami a mrówką z zadartą głową: Mrówki biegające: Bądź realistką, nie gap się na gwiazdy, nie dadzą ci one jeść, nie chwycisz ich w ręce i nie zrobisz z nich prezentu. Zacznij żyć normalnie zacznij żyć jak my!

A mrówka z zadartą głową, stojąca na placu, na to: Gwiazd nie można dotknąć - to prawda, ale gwiazdami można się w życiu kierować. Nigdy nie dotrzesz do portu, jeśli nie wiesz dokąd płyniesz. Warto jest mieć w życiu cel i przewodnika.

Które zdanie jest mądrzejsze? I czy to mądrzejsze zdanie to... twoje zdanie.

[Mędrcy], gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię. Czy dajesz sobie szansę, by kiedykolwiek zobaczyć gwiazdę?

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski