Winnica, 27 maja 2012 roku.

Poganie w Kościele

Zesłanie Ducha Świętego, B; Dz 2,1-11; Ps 104,1.24.29-31.34; 1 Kor 12,3b-7.12-13; J 20,19-23;

Pewien polski pisarz, w wywiadzie przeprowadzonym z nim po ukazaniu się jego nowej powieści wyznał: "Skończyłem katolickie liceum, ale jestem niewierzący, tak jak większość katolików w tym kraju." (http://goo.gl/2jTf7) Miał rację? Przesadził? Co chciał przez to powiedzieć?


Spróbujemy dać na to odpowiedź i zacznijmy od refleksji nad... śmiercią. Czy nie zauważyliście, że w śmierci człowieka jest jakaś niezwykła tajemnica? Przecież człowiek, który przed chwilą jeszcze oddychał, patrzył na nas, może szeptał jakieś słowa, całkowicie się zmienia - umiera. Mówimy - uszło z niego życie. Wszystko w zasadzie w organizmie pozostaje takie samo - są komórki, organy, krew, kości, mięśnie, układ nerwowy. Wszystko jest - tylko nie ma życia. Mówimy o duszy, która ożywia ciało. Odejście, rozdzielenie się duszy od ciała, jest śmiercią tego ciała.


Dlaczego przywołuję ten obraz w kazaniu na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego? To nie przypadek czy kaprys. Czym dla ciała dusza, tym dla Kościoła Duch Święty. Kościół bez Ducha Świętego jest trupem. Może mieć katedry i kościoły, złocone ołtarze, posiadłości i piękne szaty, biskupów, księży i wiernych, gdy zabraknie w Kościele Ducha Świętego taki Kościół staje się trupem. Pięknie i mocno wyraził to metropolita Ignatios z Laodycei w czasie ekumenicznego zjazdu w Uppsali w 1968r.: "Bez Ducha Świętego Bóg jest daleko, Chrystus pozostaje w przeszłości, Ewangelia pozostaje martwą literą, Kościół jest organizacją, władza - dominacją, misja - propagandą, liturgia - niczym więcej, jak tylko wspomnieniem, życie chrześcijańskie - moralnością niewolnika." (http://goo.gl/3cLxv )


Wiara to życie - gdy nie ma Ducha Świętego nie ma życia. Pozostają martwe i puste religijne praktyki, które nie mają wpływu na życie. "Skończyłem katolickie liceum, ale jestem niewierzący, tak jak większość katolików w tym kraju." Czy to oznacza, że większość katolików w naszym kraju żyje bez Ducha Świętego?


Zostawmy "większość katolików w Polsce" i niech każdy wejrzy w swoją duszę. Jeśli twoja wiara sprowadza się tylko do praktykowania jakiś obrzędów, do przestrzegania jakiś przepisów, do przyznawania się do jakiejś przynależności, to jest to zbyt mało.


Wiara musi wywierać wpływ na życie. Nie chodzi tu o to, że wierzący ma być doskonały i bez skazy. Chodzi o to, czy w jego życiu, czy w jego problemach, w jego sprawach, w ogóle pojawia się Jezus? Czy ewangelia jest jakimkolwiek punktem odniesienia? Czy bierze się pod uwagę Boga i jego wolę? Jeśli tego nie ma, jeśli w życiu nie ma Boga, jeśli jest to życie praktycznie bez Boga, to nie nazywajmy tego życiem człowieka wierzącego.


"Skończyłem katolickie liceum, ale jestem niewierzący, tak jak większość katolików w tym kraju." To jest opinia ateisty - nie musimy jej słuchać. Posłuchajmy jednak wypowiedzi katolickiego księdza, który w aktualnym numerze "Niedzieli" [27 V 2012] pisze tak: "Jak to jest? Mamy dzieci i młodzież od tylu lat na religii, a w dorosłe życie wchodzą jako poganie."


Dzisiaj kończy się przygotowanie grupy młodzieży z naszej parafii do bierzmowania. Chodzą na religię. Chodzili na spotkania w kościele i salce - frekwencja była taka, że szkoły mogą zazdrościć. Przyjmą bierzmowanie. Czy w swoje dorosłe życie wejdą jako wierzący czy jako poganie? Bóg zna ich serca. Bóg zna też NASZE serca.


...

Byłem w ostatnim tygodniu na rekolekcjach dla księży prowadzonych przez ks. Johna Bashoborę z Ugandy. Uganda graniczy z Sudanem Południowym, Kongiem, Rwandą, Tanzanią i Kenią - centralna, czarna Afryka. Ksiądz Bashobora opowiadał o dziewczynce z jednej z wiosek, która idąc do kościoła zobaczyła siedzące kobiety. Była bardzo gorliwa i odważna więc powiedziała: "Dlaczego panie siedzą? Spóźnicie się do kościoła!" Kobiety powiedziały, że idą do kościoła, ale prowadzą jedną z nich, która jest niewidoma. Muszą iść ostrożnie i powoli. Zmęczyły się i odpoczywają. Dziewczynka powiedziała, że w takim razie pomodli się nad tą panią, by odzyskała wzrok i by wszyscy sprawnie i bez spóźnienia dotarli do kościoła. Dziewczynka pomodliła się, włożyła na kobietę ręce i kobieta została uzdrowiona. Dziewczynka miała cztery lata.


Czy nie wydaje sie wam, że nasza wiara jest często bezsilna? Że nie ma w niej mocy? Nie ma życia? Jest tak, bo nie ma Ducha Świętego. On przynosi życie, przynosi moc, przynosi nadzieję, miłość. On daje doświadczenie prawdziwej wiary. Kościół bez Ducha staje się skansenem przeszłości. Kościół z Duchem Świętym staje się wulkanem, ogniem, pożarem, wichrem, trzęsieniem ziemi i powodzią.


Jeśli drugi rozdział z Dziejów Apostolskich jest tylko historyjką z przeszłości to znaczy, że nasz kościół jest tylko muzeum i zwolnijcie mnie proszę z funkcji proboszcza, bo nie chcę być kustoszem skamieniałości i urzędnikiem kultu religijnego.


W czasie rekolekcji prosiłem Boga o odnowienie i umocnienie mojej wiary. Prosiłem też o uzdrowienie moich kolan. Nade wszystko jednak prosiłem Boga za moją parafią. Prosiłem o przebudzenie. O to, by ogień Ducha Świętego dotykał nas. O to, by Pięćdziesiątnica nie była historyjką z grubej książki, ale naszą rzeczywistością. Prosiłem o cuda i znaki jego mocy, o poruszenie umysłów i serc. O zwycięstwo w duchowej walce.


Bóg jeden wie co czuję, gdy odprowadzam na cmentarz kolejną osobę, która dała się zabić przez alkohol. Bóg jeden wie co czuję, gdy ktoś podnosi rękę na swoje życie. Bóg wie co jest w moim sercu, gdy rozpadają się małżeństwa, gdy młodzież schodzi na złe drogi, gdy sąsiedzi ze sobą nie rozmawiają, gdy w rodzinach jedni drugich by pozabijali. Nie osądzam nikogo tylko cierpię.


Potrzeba nam wszystkim przemiany i umocnienia. Od wielu już miesięcy wołamy do Boga refrenem dzisiejszego psalmu: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze TEJ ziemi". Wołajmy jeszcze gorliwiej i niech będzie nas więcej. Więcej modlitwy, więcej Bożego Słowa, więcej pragnienia Boga. Nic nie jest ważniejsze, nie ma większych priorytetów. Więcej modlitwy, więcej Bożego Słowa, więcej pragnienia Boga.


A może interesuje cię po prostu święty spokój? Na cmentarzu jest święty spokój. Na wierzchu trwa zamieszanie, bo ludzie budują, przebudowują, sprzątają, kładą kwiaty i zapalają lampki, ale pod ziemią jest święty spokój. Martwy człowiek ma święty spokój. Jeśli chcesz takiego spokoju, to ja przepraszam za to kazanie. Chciałbym jednak bardzo byś żył.


W domu weź swoją Biblię. W Nowym Testamencie, po ewangeliach znajdziesz Dzieje Apostolskie. Przeczytaj drugi rozdział - ten o zesłaniu Ducha Świętego. I zadaj sobie jedno pytanie - czy chcesz takiego Kościoła, czy pragniesz takiego Kościoła? Czy tęsknisz za takim Kościołem? I zapytaj się, co robisz, by ten Kościół rozpalił się tutaj?


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski