Winnica, 15 stycznia 2012 roku.

Bez wiatru kłosy będą puste


II Niedziela Zwykła, B; 1 Sm 3,3b-10.19; Ps 40,2.4.7-10; 1 Kor 6,13c-15a.17-20; J 1,41.17b; J 1,35-42;
Czy są księża, którzy nie znają Boga? Czy są biskupi, którzy nie znają Boga?
Nie wiem czy są, ale wiem, że mogą tacy być. Rzeczywiście mogą być księża czy biskupi, którzy Boga nie znają. Nie chcę się bawić w sędziego i nikogo oceniać nie chcę i nie będę, ale taka dziwna sytuacja rzeczywiście może wystąpić. Można być księdzem i nie znać Boga. Można skończyć sześć lat seminarium, otrzymywać bardzo dobre oceny na egzaminach i nie znać Boga. Można mówić co tydzień bardzo mądre kazania o Bogu i nie znać Boga. Można pisać grube książki o Bogu i nie znać Boga. Można Boga brać w ręce, pokazywać Go ludziom, spożywać i nie znać go. Można codziennie stawać przed ołtarzem i nie znać Boga.

Potrzebuję teraz dowodu, uzasadnienia tego, przyznam, że dość kontrowersyjnego, twierdzenia.
Ten dowód znajduje się w pierwszym czytaniu. Samuel od dziecka był ofiarowany Bogu. Od małego wychowywał go kapłan Heli. Zapewne się uczył o Bogu. Na pewno temu Bogu służył. Czytanie mówi, że Samuel spał w przybytku. To tak jakby spał tu w kościele, między ołtarzem a tabernakulum. Był Samuel tak blisko Boga a nie znał Go! Biblia mówi: "Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana." (1Sm 3,7a)

Druga część tego zdania wyjaśnia dlaczego nie znał. Skupmy się! "Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione." (1Sm 3,7)

Klucz do poznania Boga prowadzi przez objawienie.
Czy wiedza jest potrzebna? Tak i to bardzo, ale kluczowe jest objawienie.
Czy potrzebne są religijne praktyki? Tak, są potrzebne, ale nie wystarczą, gdy nie ma objawienia.
Czy potrzebne jest chrześcijańskie wychowanie? Bardzo potrzebne, ale gdy do tego nie dojdzie objawienie, to człowiek dalej NIC nie będzie wiedział o Bogu.

Bez objawienia nigdy nie pozna się Boga.
Co to jest objawienie? Jest to działanie Pana Boga, w którym Bóg daje człowiekowi łaskę poznania i zrozumienia kim jest Bóg, kim jest człowiek, czym jest zbawienie? Jest to nadprzyrodzona pomoc Boga, by ożyło to, co jest wiernym "wkładane" do głowy na kazaniach, co jest wkładane na katechezie, co poznają czytając Biblię czy religijne książki. Objawienie to nie jest zbiór informacji podawanych do wierzenia. Objawienie to działanie mocy Boga i z drugiej strony ludzkie otwarcie się na to działanie.

I wtedy człowiek zmienia się, w jednym momencie. Przewrót, rewolucja. "Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem." (J 1,35-37) Nie poszli na chwilę, nie poszli na dzień, poszli na całe życie.

Co ich pociągnęło? Objawienie! Dotknęła ich łaska Boga, zrozumieli, że znaleźli Mesjasza, odnaleźli zbawienie.

Problem Kościoła polega na tym, że wierni nie znają Boga, nie mają objawienia. Wierni mogą pięknie praktykować swoją wiarę, pilnie słuchać kazań, młodzież gorliwie uczęszczać na katechezę i wszyscy ci mogą nie znać Boga. Brakuje objawienia.

Postaram się wyjaśnić to obrazowo. Co jest nam potrzebne, by zboża wydały dobry plon? Dobre ziarno? Dobrze uprawiona, dobra gleba? Brak chwastów? Deszcz kiedy trzeba i słońce kiedy trzeba? No i możliwość wjechania kombajnem, bo co z plonu, którego zebrać nie można? Czy coś jeszcze jest potrzebne? Wystarczy ziarno, gleba, woda i słońce?

Można mieć najlepsze ziarno, idealną glebę, tyle wody i tyle słońca ile trzeba i mieć puste kłosy w pięknie wyrośniętym zbożu. Czego zabrakło? Wiatru! Bez wiatru w czasie kwitnienia nie będzie plonu. Bez wiatru kłosy będą puste. Objawienie jest tym wiatrem.
Duch po grecku to pneuma a po hebrajsku ruah. Ale pneuma i ruah to także wiatr. Może teraz więcej rozumiemy Kim jest Duch Święty? Duch Święty niesie nam objawienie. Póki Duch Święty nie powieje po nas, nasze kłosy będą puste. Póki Bóg, przez swego Ducha, nie da nam objawienia nie będziemy znać Boga.

Mam kłopot. Wielki kłopot i zmartwienie. Może nie powinienem o tym mówić na kazaniu, ale to co chcę powiedzieć będzie też dobrą ilustracją do tego kazania. Ten kłopot to kandydaci do bierzmowania. Nie tylko młodzież z obecnego rocznika, ale także i ta, która już to bierzmowanie przyjęła we wrześniu, i ta co je przyjęła dwa lata temu.

To jest bardzo dobra młodzież, sympatyczna i grzeczna. Wielu z nich systematycznie praktykuje i ma wsparcie w dobrych rodzinach. Niektórzy może mają gorzej z praktykami, ale wszyscy na pewno chodzili na katechezy przygotowujące do bierzmowania - już ja tego dopilnowuję.
Więc na czym polega kłopot? Jest ziarno - oni sami, jest gleba waszych rodzin, jest woda sakramentów i słońce modlitwy, ale nie ma wiatru. Boję się, że te wszystkie starania i wysiłki nie przynoszą owocu. Kłos jest piękny i dojrzały, i może być pusty. Potrzeba wiatru. Potrzeba czegoś więcej niż mojego nauczania i ich pilnego odrabiania pracy domowej. Potrzeba, by dotknął ich Bóg, by doświadczyli łaski.

Chciałem bardzo, by kandydaci do bierzmowania wyjechali na rekolekcje. W różnych miejscach i w różnym czasie można być dotkniętym przez Boga, ale rekolekcje są takim szczególnym czasem, gdzie zdarza się to częściej i łatwiej. Wyjechać na weekend z domu, zamieszkać w ośrodku rekolekcyjnym, nie martwić się o nic i nastawić sie tylko na Boga.

Nie mogę nikogo do tego zmusić, do tego nie można być zmuszonym. Zachęcanie idzie z ogromnym trudem. Cieszy mnie jednak każdy chłopak i każda dziewczyna, która podejmuje decyzję na "tak" i chce jechać. Może jeszcze uda się kogoś zachęcić.

Jest to dobra okazja do tego, by zdradzić moje plany wobec was. Chciałbym za dwa, trzy lata organizować takie wyjazdowe rekolekcje dla wszystkich. Chciałbym, by za dwa, trzy lata w każdym roku odbywały się turnusy rekolekcji, gdzie czterdziestka czy pięćdziesiątka dorosłych parafian wsiada w autobus i jedzie do domu rekolekcyjnego, by przeżyć swoje zamknięte rekolekcje. Nie będą się martwić o obiad, bo inni ugotują i podadzą. Mieć cały czas tylko dla Boga. Otworzyć się na działanie Boga, otworzyć się na wiatr.

Gdy modlimy się wezwaniem: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, Tej ziemi", to w gruncie rzeczy modlimy się właśnie o objawienie, o Boże dotknięcie i Bożą łaskę poznania Boga. Oblicze świata zmienia się nie przez zewnętrzne prawa, przepisy, ustawy, ale przez nowych ludzi. A nowy człowiek powstaje przez przyjęcie objawienia.

Szymon był rybakiem, łowił ryby, pochodził z pogardzanej Galilei. Stał się Piotrem, apostołem Jezusa. Skąd ta przemiana? To nie była zachcianka Jezusa, to było nazwanie faktu wielkiej, wewnętrznej przemiany związanej z przyjęciem objawienia. Zechciej pojąć, że ta przemiana nie jest zarezerwowana do wielkich tylko i wybranych, ale adresowana jest dla każdego z nas.

Psalmista woła dziś: "Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, ale otworzyłeś mi uszy." (Ps 40,7a) Co to oznacza? Bóg nie chce naszych ofiar, naszych modlitw i naszych pobożności. On chce najpierw przetkać nasze uszy. Bóg wołał na Samuela cztery razy zanim ten usłyszał. "Przybył Pan i stanąwszy zawołał (...): Samuelu, Samuelu! Samuel odpowiedział: Mów, bo sługa Twój słucha." (1Sm 3,10)

Ile razy ma wołać, byś ty usłyszał?

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski