Winnica, 7 października 2012

Zatroszcz się o więzi

XXVII niedziela zwykła, B; Rdz 2,18-24; Ps 128,1-6; Hbr 2,9-11; 1 J 4,12; Mk 10,2-16;

Dzisiejsze teksty podpowiadają bardzo głośno i dobitnie, by podjąć tematykę małżeństwa. W Ewangelii tekst o nierozerwalności związku małżeńskiego a w pierwszym czytaniu "słynne": "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam" (Rdz 2,18) Chcę jednak podjąć temat, w którym małżeństwo będzie się mieścić, ale temat sam będzie o wiele szerszy. Jest to temat więzi.


"Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam" odnosi się na pewno do małżeństwa, ale też do ogólnej ludzkiej sytuacji. Człowiek zwyczajnie potrzebuje drugiego człowieka. I nie chodzi tu tylko o to, że szewc potrzebuje krawca a krawiec szewca, ale chodzi o więzi, o pewną bliskość, intymność, przyjaźń, miłość. Mówiąc krótko i konkretnie - bez bliskości, intymności, przyjaźni, miłości nie da się żyć. Bez bliskości, intymności, przyjaźni, miłości człowiek umiera. I nie mam na myśli jakiś duchowych tylko rzeczy, że człowiekowi źle i smutno bez drugiego, że jakaś samotność, rozpacz czy depresja, ale konkretnie i fizycznie - bez miłości może skończyć się życie. Te więzi będą najprzeróżniejsze. Więzi rodzinne - dzieci i rodzice. Więzi małżeńskie - mąż i żona. Sympatie, przyjaźnie, znajomości. To wszystko tworzy pewną siatkę, strukturę, na której wisi z jednaj strony cały świat a z drugiej każdy pojedynczy człowieka.


Jest jedna szczególna więź o której teraz warto przypomnieć. To więź człowieka z Bogiem. Bóg chce bliskości, intymności, przyjaźni, miłości człowieka. To jest fundament - to jest wszystko. Bóg chce człowieka dla niego samego, nie dlatego, co ten człowiek będzie robił czy dawał Panu Bogu. I odwrotnie - Bóg chce być chciany nie dlatego co może uczynić dla człowieka, ale dla siebie samego. Postaram się to wyjaśnić.


Żona jest dla męża i kucharką, i sprzątaczką, i kochanką. Gdyby jednak było tylko kucharką, tylko sprzątaczką i tylko kochanką to byłoby jakieś totalne nieporozumienie. Żona to ktoś więcej. Mąż dla żony też jest pomocą domową, źródłem pieniędzy i kochankiem, ale gdyby go tylko do tego sprowadzić to byłoby coś strasznego - mąż to ktoś więcej.


Człowiek dla Boga jest stworzeniem poddanym przykazaniom, ale gdyby do tego tylko sprowadzić wiarę, to ja pierwszy bym został ateistą i do ateizmu nawoływał. Gdyby Bóg dla człowieka był tylko wysłuchiwaczem jego próśb i załatwiaczem różnych spraw to taka wiara byłaby totalnym nieporozumieniem i traktowaniem Boga tak jak się traktuje szewca i krawca - załatwia się sprawę, płaci i "do widzenia". Bóg to Ktoś więcej. On potrzebuje tego, co potrzebuje każdy z nas - prawdziwych, głębokich więzi. Świat i każdy z nas "wisi" na tych więziach. Bez więzi spadamy w otchłań i piekło.


Chciałbym, by to kazanie kończyło się czymś bardzo konkretnym i wymiernym. O więzi (od których tak wiele zależy) należy się troszczyć, należy o nie dbać. Pomyślmy co dzisiaj, i co w tygodniu powinniśmy zrobić z naszymi więziami. Tak, by je wzmocnić, oczyścić, a może nawiązać, gdy się zerwały. Może trzeba gdzieś zadzwonić, wysłać list, wpaść z wizytą? Może trzeba na kogoś czulej spojrzeć, przytulić, pocałować? Może się z kimś przeprosić, pojednać? Pomyślmy też o naszych więziach z Bogiem. One też wymagają troski. W czym się ta troska powinna wyrazić? W dłuższej modlitwie? Otwarciu Pisma Świętego? Spowiedzi?


Człowiek nie musi być sam - ma obok siebie człowieka i Boga. Musi się jednak o te więzi zatroszczyć. Zatroszczmy się. I nie jutro, a dziś!


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski