26. Jakie mieszkanie wybiera Jezus?

Boże Narodzenie, Iz 52,7-10; Ps 98,1-6; Hbr 1,1-6; J 1,1-18

Jest w Biblii taki fragment, który zapewne wszyscy znają. Ja powiem teraz początek i poproszę wszystkich o dokończenie. A Słowo stało się ciałem... i zamieszkało między nami. Jest to fragment z początku Ewangelii według św. Jana.
I dziś świętujemy właśnie ten moment dziejów zbawienia, wspominamy go, cieszymy się. Bóg przyszedł do nas, uniżył się. Lapidarnie, pięknie i głęboko wyrażają to słowa kolędy:

"Bóg się rodzi, moc truchleje

Pan niebiosów obnażony

Ogień krzepnie, blask ciemnieje

Ma granice - Nieskończony.

" Przychodzi do nas i chce z nami mieszkać. I chcę byśmy zwrócili dzisiaj uwagę na to JAK On chce mieszkać.

Różne są mieszkania - potężne bloki i pojedyncze domki, przebogate pałace i ubożuchne lepianki, nowe i stare, w mieście i na wsi. Jakie mieszkanie wybiera Jezus? Nie musimy zgadywać. On dokładnie to powiedział. Objawił to właśnie w przygotowanej na dzisiaj Ewangelii, w przywołanym już dzisiaj fragmencie: "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas." (J 1,14a)


Gdzie tu jest jednak o rodzaju mieszkania? Otóż odkryjmy tekst grecki. Słowo "???" (eskenosen) znaczy dokładnie "rozbił namiot". Ma to swoje źródło w sposobie życia tych, którzy posługiwali się tym językiem. Dla nich zamieszkanie oznaczało rozbicie namiotu a rozbicie namiotu zamieszkanie.


Wiemy już zatem jakie mieszkanie wybrał Jezus - to jest namiot. Co to jednak znaczy? Pojmą to ci, którzy podróżowali z namiotem. Zwłaszcza ci, którzy i namiot, i wszystko inne dźwigali na własnych plecach. Wtedy trzeba zatrzymać tylko to, co jest absolutnie niezbędne. Wszystko inne trzeba zostawić, bo przeszkadza, bo waży, bo nie można tego dźwigać. W namiocie raczej nie będzie meblościanki z kryształami, regału z masą książek, szafy z mnóstwem ubrań, komputera z drukarką i skanerem, kuchni z piekarnikiem, kina domowego.


I takie mieszkanie - namiot - wybrał Jezus. Tylko dlaczego? O co Mu chodzi?


Jemu chodzi o nas. W namiocie nie ma miejsca na sprzęty. Jest za to miejsce dla ludzi. To tak jakby Bóg chciał powiedzieć: "skupmy się na sobie, niech nikt nas nie rozprasza, nic nie przeszkadza, bądźmy tylko dla siebie - Bóg i człowiek, człowiek i Bóg". Bóg ponad wszystko chce być Bogiem z nami - nie na darmo nazwany został przez proroka Emmanuelem - czyli właśnie "Bogiem z nami". To Boże pragnienie jest tak często wyrażane w Biblii. Z tego powodu tak częsty jest motyw wyprowadzenia na pustynię. Bóg pociąga człowieka na pustynię, by nie było niczego i nikogo, tylko Bóg i człowiek.


Współcześnie, gdy człowiek chce odpowiedzieć na wezwanie Boże, by rozbić z Bogiem swój namiot, wyjść na pustynię, to wyjeżdża na rekolekcje. To ważne określenie - "wyjeżdża". Trzeba oderwać się od swojej pracy, od swoich bliskich, od obowiązków, od krów, od pola, od codziennych schematów, gotowania obiadu, sprzątania i wszystkiego. Zabieramy piżamę, kapcie i szczoteczkę do zębów i wyjeżdżamy do domu rekolekcyjnego, by być tylko z Bogiem, by nic i nikt nam nie przeszkadzał. Z tego też względu dobrze jest też wyłączyć komórkę. Chciałbym, by każdy z nas wyjeżdżał na takie rekolekcje. Niektórzy tego doświadczają już, więc wiedzą o czym mówię.


***


A teraz chciałbym jeszcze mówić o innym wyjeździe. Podobnym, ale budującym inne relacje. Chodzi mi o relacje między ojcem a synem. Takim już podrośniętym, ale jeszcze dzieckiem. Wyobraźmy sobie coś takiego: Ojciec i syn z podstawówki ruszają na wyprawę w towarzystwie innych ojców i synów. Jest to kajakowy spływ. W kajaku z przodu syn a z tyłu ojciec. Rzeki, jeziora, biwaki. Słońce i deszcz, i wieczorne ogniska. Zabawy i łowienie ryb. Gotowanie i mycie menażki. I żadnych kobiet! Śpiwór, karimata i namiot. Męska przygoda - ojciec i syn, w jednym kajaku, wspólnym wysiłku, by dopłynąć. I to co najważniejsze - godziny spędzone razem przez ojca i syna. Nie przed telewizorem, nie przed komputerem (jak to wziąć na kajak?), ale ze sobą. W takiej sytuacji można albo się pozabijać, albo zbudować prawdziwe, mocne relacje. O wypadkach morderstw nie słyszałem, słyszałem natomiast o cudownych owocach. Chciałbym, ojcze, byś latem, ze swoim synem, ruszył na kajakowy spływ. http://www.przystan.org.pl/


Ojcze, może wczoraj wkładałeś pod choinkę prezenty dla swojego syna, może za te prezenty zapłaciłeś dużo pieniędzy, może syn się cieszył, ale zapewniam cię, że najlepszym, bezcennym, życiowo ważnym prezentem dla swojego syna jesteś TY. Wsiądź do łodzi ze swoim synem, przeżyjcie męską przygodę. Nigdy tego nie będziesz żałował.


***


A kobiety? Matka z córką niech także buduje relacje. To także jest bezcenne. Szukaj momentów, chwil, gdy będzie to możliwe. Może wtedy, gdy panowie ruszą na spływ? Może i wy gdzieś pojedziecie, może nie do dzikiej puszczy, ale gdzieś, gdzie będziecie same. By tam budować relacje. Nigdy tego nie będziesz żałowała.


***


Gdy ludzie umierają to nie myślą o kwintalach z hektara, krowach i dopłatach. Nie żałują, że nie otworzyli jeszcze jednego sklepu. Nie przeliczają swojego majątku. Nie cieszą się nowym modelem komórki. Gdy ludzie umierają to wołają najbliższych, to chcą, by ktoś ich trzymał za rękę. Gdy żałują to raczej spotkań i rozmów - tych nieodbytych. Żałują, że komuś nie powiedzieli "przebaczam" czy "kocham", że komuś nie poświęcili czasu.


***


Na pewno umrzemy. Chciałbym jednak, byśmy nie żałowali swego życia. Chciałbym, by to życie było syte, ale nie salcesonem i kapustą, ale człowiekiem.


Bóg - Jezus - Emmanuel przychodzi dziś dla człowieka. Pokazuje jak dla Niego człowiek jest ważny, jak pragnie z nim być, jak pragnie się zaprzyjaźnić i kochać. Tylko to się liczy. "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas - w namiocie, z tobą." (por. J 1,14a)


Chwyćmy w te święta właściwą miarę rzeczy. Niech te dni uzmysłowią nam to, co w życiu najważniejsze. Niech otworzą nas na Boga i ludzi. Na męża i żonę. Na syna i córkę. I na proboszcza też. Amen.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Inne polecane kazania:
Czy tęsknisz za Jego mocą? Bez wiatru kłosy będą puste Błogosław Kochaj i bądź odpowiedzialny