Winnica, 12 lutego 2012 roku.

Bóg chce dotykać


VI Niedziela Zwykła, B; Kpł 13,1-2.45-46; Ps 32,1-2.5.11; 1 Kor 10,31-11,1; Mt 4,23; Mk 1,40-45;

W ewangelii trędowaty zachował się wbrew zasadom. Chory na trąd, dla bezpieczeństwa wspólnoty, miał przebywać poza obozem - z dala od ludzi. Pragnienie uzdrowienia i wiara w to, że Jezus może to uczynić była jednak większa. Trędowaty zbliżył się do Jezusa i prosił o zdrowie. Jezus dotknął go i chory stał się oczyszczony.

Jezus dotykając trędowatego powiedział "Chcę, bądź oczyszczony!" (Mk 1,41b) Jednak jeszcze więcej powiedział tym co zrobił. Jeszcze mocniej i więcej przemówił jego gest dotknięcia. Dotykając trędowatego Jezus powiedział: "nie boję się ciebie", "nie brzydzę się ciebie", "jesteś mi bliski". Jezus dotknął trędowatego i to dotknięcie miało wielką moc - uzdrowiło człowieka. Dotyk Jezusa uzdrawia.

***

Dlaczego Jezus dotyka?
Jest przecież Bogiem! Wystarczyłoby jego słowo. Co ja mówię... wystarczyłaby myśl - akt woli - i człowiek byłby zdrowy.
Tak to prawda. Dlaczego więc Jezus dotknął? W tym fragmencie Ewangelii i w tylu innych? Dlaczego, nie tylko sam dotykał, ale pozwalał się dotykać?

Dlaczego Jezus dotyka?
Pomyślmy... Odpowiedź leży w tym fragmencie Biblii, gdzie Bóg nazwany jest miłością. (por. 1J 4,8b) Bóg dotyka człowieka, bo Bóg jest miłością. Nie ma miłości bez dotyku. Matka tuli swoje dziecko, dziecko siada na kolanach ojca. Chłopak bierze dziewczynę za rękę, dziewczyna całuje w policzek. Mąż i żona śpią w jednym łóżku. Gdy umiera ktoś, kogo kochamy to chce, by trzymać go za rękę.

Nie ma miłości bez dotyku. Gdy miłość umiera to jej zwiastunem jest okrzyk: "nie dotykaj mnie". Dotknąć ma prawo tylko bliski, dotknąć, tak naprawdę, ma prawo tylko ten, kto kocha. Bóg dotyka, bo kocha.

***
Kiedy Bóg dotyka?
Nie mamy tej możliwości, by jak trędowaty zobaczyć rękę Jezusa a potem poczuć ten dotyk na policzku czy ramieniu. Bóg jednak nas dotyka, nie mniej realnie. Wśród jego dotknięć mamy siedem, które są bardzo wymierne: chrzest, bierzmowanie, Najświętszy Sakrament, pokuta, namaszczenie chorych, kapłaństwo, małżeństwo.

Siedem dotknięć, siedem sakramentów.
Nie waham się nazwać chrztu świętego nie tylko jako dotknięcia Boga, ale jako jego pocałunku. Pocałunkiem takim jest także każda komunia święta. W konfesjonale przeżywamy dokładnie to samo dotknięcie, co trędowaty, tylko w wymiarze duchowym.

Jest jeszcze jeden sakrament, w którym szczególnie widać dotknięcie Boga. Warto o nim wspomnieć dzisiaj, dzień po kolejnych obchodach światowego dnia chorego. Czym jest bowiem namaszczeniem chorych, o nim myślę, jak nie dotknięciem chorego przez Boga. Ręce księdza namaszczające olejem są tu obrazem czegoś, co dzieje sie głębiej. Gość Niedzielny przed tygodniem nazwał sakrament namaszczenia chorych "znakiem czułości Boga". Czy można sobie wyobrazić czułość bez dotyku?

***
Czy przeżywamy w ten sposób sakramenty? Czy widzimy w nich nasze bliskie, intymne spotkanie z Bogiem? Czy widzimy w tym dotknięcia Boga?

Chyba wiele mamy jeszcze do zrobienia. Zbyt mało nas przystępuje do komunii, zbyt wielu ogranicza pokutę do zwyczajowej spowiedzi na rekolekcje. A namaszczenie chorych? Wielu z nas, niestety, widzi w tym sakramencie dotyk, ale dotyk śmierci. Wielu boi się tego sakramentu. Niepotrzebnie - sakrament namaszczenia chorych to dotyk Boga, to dotyk Życia. I dla żywych on jest a nie dla umarłych.

***
Nie będę jednak apelował o to, by częściej chodzić do spowiedzi i częściej przyjmować komunię świętą, i częściej wzywać księdza z namaszczeniem. Nie. Bo problem jest gdzieś głębiej.
Wzywać będę do poznania Boga, wzywać będę do zakochania się w Nim. Czy zakochanego chłopaka trzeba zachęcać, by pocałował dziewczynę? Nie potrzeba, aż nóżkami tupie z ochoty. Człowieka zakochanego w Bogu także nie trzeba zachęcać. Sam pragnie Boga jak sucha ziemia do wody.
Poznaj Boga i pokochaj. Jak pokochasz to zatęsknisz. Zatęsknisz za Jego dotknięciem, zatęsknisz za Jego pocałunkiem.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski