Maj 06, 2011

Raport o procesji z darami

Przeczytaj ten raport i bardzo proszę... nie odrzucaj od razu jego tez, chociaż zapewne zburzą one twoje myślenie i praktyki.

W zdecydowanej większości przypadków procesja z darami na Eucharystii... nie jest procesją z darami. Co więcej - błędny schemat się utrwala i jest mocno promowany. A ja zawracam kijem Wisłę.


To co można najczęściej obserwować to są procesje z jakimiś znakami czy symbolami. Znaki i symbole są piękne i można je do różnych rzeczy, w stosownej sytuacji, wykorzystać. Jednak procesja z darami jest procesją z DARAMI czyli mają tam być rzeczy bardzo konkretne. Mogą być materialne lub niematerialne (najczęściej będą to ludzkie decyzje), ale zawsze konkretne - nie wezwania, nie pouczenia, nie zachęty.


Przykład z brzegu (trzecia pozycja w Google na frazę " Do Ołtarza zbliża się procesja z darami", za którą już powinno się karać chłostą):

"Do Ołtarza zbliża się procesja z darami. Niech to, co złożymy na Stole Pańskim będzie wyrazem naszego największego daru - daru naszych serc.

1. Pismo Święte, drogowskaz w labiryntach naszych dni. Pragniemy pochylać się nad Słowem Bożym, aby wzrastała nasza wiara.

2. Portret ks. Bosko. Chrystus nie przekreśla naszej młodości, planów, życia. Ten święty jest dowodem na to, że Bóg daje nam prawdziwy sens i radość.

3. Mapa świata. Bóg każdego obdarza wyjątkowym powołaniem. Pragniemy iść tam dokądkolwiek zaprowadzi nas Jego święta wola.

4. Chleb i wino, które Chrystus przemieni w Swoje Ciało i Krew. Według tego Pokarmu pragniemy kształtować naszą codzienność." (http://skocz.pl/komen)


W tej procesji nikt nikomu nie dał żadnego Pisma Świętego, komentator naucza tylko, że pomaga nam ono w życiu. Gdyby jednak parafia zrobiła zrzutę i kupiła Biblie, które potem rozda się na ewangelizacji to ok - można jeden egzemplarz przynieść w procesji. Nie z takim jednak komentarzem. Można wtedy powiedzieć: "Przed miesiącem zbieraliśmy do puszek pieniądze na zakup Biblii. Przynoszony do ołtarza egzemplarz jest jednym z 45 jakie kupiliśmy za te pieniądze. Wszystkie zostaną przekazane....

Obraz Księdza Bosko też nie jest darem tylko symbolem. Mapa świata podobnie. Nawet chleb i wino, które są darami, przestają być darami, bo przerabia się je na kolejny symbol.


A oto co można przynieść w procesji z darami: "gwoźdź - symbol naszego cierpienia, w którym łączymy się ze zmartwychwstałym Chrystusem", "bukiet kwiatów - symbol naszej modlitwy, którą składamy jak bukiet", "serce z tektury - symbol naszego oddania...", komórkę - by porozmawiać z Bogiem", "pluszową poduszkę serce - nasze serce oddane Bogu", "zeszyt - znak naszego trudu". Wszystko z tego adresu: http://skocz.pl/komen2 Z pamięci dorzucę jeszcze drabinę, globus i pusty talerz. Ten ostatni, by pamiętać o dzieciach w trzecim świecie.


Jeszcze raz:

W procesji z darami niesiemy konkretne rzeczy (decyzje), które ktoś komuś (parafii, biednym, potrzebującym, duszpasterzowi) ofiarował. Jakie mogą być dary? Węgiel, proszek do prania, skarbonki z jałmużną wielkopostną, wypełnione i podpisane deklaracje Krucjaty Wyzwolenia Człowieka czy Duchowej Adopcji. Jeśli nie da się wszystkiego przynieść to należy przynieść cząstkę - bryłkę węgla zamiast kupionego wagonu dla domu dziecka, jeden kosz ze środkami czystości zamiast całego kontenera zebranych darów, jedną skarbonkę zamiast puszczać trzysta dzieci.


W filmie "Jan Paweł II. Szukałem Was..." jest scena z afrykańskiej procesji z darami. Zapamiętałem kurę (żywą) i skrzynkę Coca-Coli. I to jest konkret!


Na koniec sięgnijmy do dokumentów Kościoła:

"140. Jest wskazane, aby udział wiernych uwidocznił się przez złożenie czy to chleba i wina do sprawowania Eucharystii, czy też innych darów na potrzeby Kościoła i ubogich. Dary wiernych może kapłan przyjmować przez akolitę lub innego ministranta. Chleb i wino do Eucharystii wręcza się celebransowi, który zanosi je na ołtarz; pozostałe zaś dary składa się w innym odpowiednim miejscu." (Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego)

I tego się trzymajmy!


PS A najbardziej mnie irytuje zapalona świeca (symbol...), która nawet świecą nie jest tylko plastikową protezą wziętą przed Mszą Świętą z zakrystii... Nikt się nie domyśli, że do ołtarza potrzeba czterech woskowych i wcale (póki nie nadszedł ich czas służby w kościele) nie zapalonych świec. A mógłby to być taki piękny dar. DAR nie SYMBOL!!!


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski