Winnica, 3 lipca 2011

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła

XIV Niedziela Zwykła, A; Za 9,9-10; Ps 145,1-2.8-11.13-14; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25; Mt 11,25-30;


Różne mogą być ludzkie życiorysy. Jeden może być szkolnym leniem i nierobem, wagarowiczem, ambitnym próżniakiem zostającym na drugi rok w tej samej klasie. Potem w życiu bawidamkiem, imprezowiczem i utracjuszem, bywalcem domów publicznych, niedbałym małżonkiem i obłudnikiem. Inny zaś człowiekiem prawym i szlachetnym. Człowiekiem mocnej wiary, głęboko przemienionym wewnętrznie i nawróconym. Człowiekiem, który dla innych był przewodnikiem i wychowawcą. Człowiekiem nauki i kultury. Założycielem zgromadzenia zakonnego. Opiekunem moralnie i materialnie zaniedbanych.


Wielka wydaje się przepaść między tymi życiorysami. Jest jednak między nimi pomost, coś co łączy te przeciwieństwa. To co łączy to fakt, że są to fragmenty życiorysu jednego i tego samego człowieka, oczywiście w różnych etapach jego życia. Są to opisy życia Sługi Bożego – kandydata na ołtarze – Bogdana Jańskiego.


Wczoraj obchodziliśmy rocznicę jego śmierci. Związany z Domosławiem i naszą parafią – ochrzczony w naszym kościele, przy naszej chrzcielnicy. Wiele faktów z jego życia przepisałem z tablicy, która znajduje się w naszym kościele. Ateista, rozpustnik i człowiek nieodpowiedzialny staje się pokutnikiem, wyznawcą i wręcz męczennikiem Chrystusa.


W psalmie responsoryjnym słyszeliśmy słowa: "Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła." (Ps 145,10a) Różne mogą być dzieła Pana, które chwalić będą Jego potęgę. Możemy przywoływać wiele świadectw cudownych ocaleń czy uzdrowień. Jednak największym cudem jest przemiana człowieka. Moment w którym grzesznik, nie przestając być grzesznikiem staje się świętym. Miałem pokusę napisać "moment w którym grzesznik staje się świętym", ale byłby to pewien skrót, który może być mylący. Lepiej jest powiedzieć właśnie tak: "grzesznik, nie przestając być grzesznikiem staje się świętym".


Bogdan Jański, w swoim okresie wiary i życia z Bogiem co tydzień chodził do spowiedzi. Chwalił się swoją świętością? Wynosił doskonałością? Nie! On wyznawał grzechy. Co tydzień klękał przy konfesjonale, mówił swoje (nie cudze) grzechy i bił się w piersi. Boże bądź miłościw mnie grzesznemu.


Tajemnica świętości to nie jest tajemnica doskonałości, ale tajemnica słabości, która przychodzi do mocy. Tajemnica grzesznika, który widzi wreszcie swój grzech i idzie z nim do Boga. W Ewangelii słyszymy ten sekret, zostaje nam objawiony: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię." (Mt 11,28) I dalej: " Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych." (Mt 11,29)


Każdy z nas jest grzesznikiem i każdy z nas zna miarę swojego grzechu. Każdy z nas potrzebuje Boga, bo tylko w Bogu jest zbawienie. Idźmy do Niego wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteśmy, a On nas pokrzepi. I wtedy nasze życie dołączy do kolekcji dzieł, które sławią Boga. "Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła." (Ps 145,10a)


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski