Winnica 7 grudnia 2014 roku.

Parafia w ogniu

II Niedziela Adwentu, B; Iz 40,1-5.9-11; Ps 85,9-14; 2 P 3,8-14; Łk 3,4.6; Mk 1,1-8;


Miałem sen.

Miałem sen, że nasza parafia pogrążyła się w ogniu. To nie był pożar kościoła czy plebanii. To był ogień Ducha Świętego.

Z tego ognia wychodzili przemienieni ludzie - pełni głębokiej wiary i szczerej miłości do Boga i człowieka.


Miałem sen, że w tym ogniu topiły się ludzkie serca. Ludzie godzili się ze sobą, przebaczali sobie, przepraszali się i jednali. Padali sobie w ramiona. Płakali.

Godzili się małżonkowie, godziły się powaśnione rodziny, sąsiedzi.

To był ogień Ducha Świętego.


Ogień oczyszczał oczy i ludzie zaczynali widzieć swoje życie, w całej prawdzie zepsucia, grzechu, egoizmu i głupoty. I pokutowali. Prawdziwie i szczerze. Padali na ziemię pod ciężarem grzechów i gorzko płakali.

To był ogień Ducha Świętego.


I widziałem jak ogień tego Ducha podnosił ich. Jak stawali na nogi. I byli już inni - jak nowe stworzenie - odnowieni. Doznawali łaski i przebaczenia. I znowu były łzy - ale były to łzy szczęścia.

I widziałem ich Biblie. Zniszczone od ciągłego wertowania, czytania, ze śladami łez i pocałunków. Prawdziwe księgi życia. Słowo Boże było prawdziwie lampą dla ich stóp i światłem na ich ścieżce (por. Ps 119,105).

I widziałem ich wszystkich idących do kościoła - radosnych i szczęśliwych. I widziałem Eucharystie, gdzie witraże drżały od śpiewu i modlitw a momenty ciszy były tak wypełnione Bożą obecnością, że nikt nie śmiał się poruszyć. Kościół nie mógł pomieścić wszystkich, którzy pragnęli przyjść.

I klucze do kościoła były już niepotrzebne, bo dzień i noc trwała modlitwa. Ludzie przychodzili i modlili się, adorowali Najświętszy Sakrament.

To był Boży ogień.


Miałem sen, że ogień Ducha, który ogarnął parafię dotykał wszystkich. Świadectwem Bożej obecności i łaski były uzdrowienia i cuda. I ludzie chwalili wielkość i dobroć Boga.

Narkomani porzucali narkotyki, bo stawały się śmieciem w porównaniu z tym jakie poruszenie może dać Duch Święty. Alkoholicy uwalniani byli od nałogu i zaczynali czuć, co to znaczy prawdziwie żyć, w Bogu.


I największy cud... - wszyscy wzięli się do uczciwej pracy. Nie dlatego, że trzeba zarobić pieniądze, nie dlatego, że ktoś patrzy czy nie kradnę, nie dlatego, że ktoś pogania, ale dlatego, że praca tworzy świat takim jakim go Bóg zaplanował.

I nie trzeba było zamykać drzwi.

I pomagano biednym. "Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele." (2Kor 8,15)

I to też był ogień Ducha Świętego.


Parafia w ogniu Ducha Świętego - przebaczenie, wiara, modlitwa i miłość.

To wszystko był sen, ale to wszystko jest też opisane w Ewangelii. Jezus chce mieć taki właśnie Kościół.

To nie jest moje marzenie, to marzenie i pragnienie Jezusa.


Jan Chrzciciel w zakończeniu dzisiejszej Ewangelii woła: "Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym." (Mk 1,7-8)


Z wyjątkiem tych, którzy zasnęli moje słowa zapewne wywołują jakieś emocje. Być może jesteś zdziwiony, być może poruszony. Może te słowa wzbudziły twój sprzeciw - co ten proboszcz znowu wymyśla. Może masz łzy w oczach? Może płonie twoje serce?


Opowiedziałem ci swój sen. Otworzyłem przed tobą swoje serce i pokazałem ci moje marzenie. To przede wszystkim marzenie Jezusa.

Czy to jest także twoje marzenie?

Czy to jest także TWOJE marzenie?


To nie jest pytanie retoryczne. Za chwilę zadam je raz jeszcze. Jeśli jest to twoje marzenie - jeśli pragniesz naszej parafii w ogniu Ducha Świętego, - to podniesiesz rękę.

Nie patrz na innych.

Nie patrz na mnie. Najlepiej gdybyś zamknął oczy...

Patrz tylko i wyłącznie w swoje serce. Jeśli to serce płonie i drży. Jeśli pragniesz ognia Ducha Świętego dla siebie i parafii to podnieś rękę. Jeśli w tym sercu jest coś innego nie podnoś ręki.

A zatem pytam każdego z was? Czy chcesz parafii w ogniu Ducha Świętego? Czy jest to twoje marzenie?


...

Powiedziałem, że parafia w ogniu Ducha Świętego to przebaczenie, wiara, modlitwa i miłość.


Co przeszkadza płonąć Duchowi Świętemu? Inny duch, któremu dajemy przystęp do naszych serc. Duch nieprzebaczenia, duch niewiary, duch pustej i nic nie znaczącej religijności, duch nienawiści. Duchy z piekła rodem.


Duch Święty i jego ogień to dar. My jednak, na ten dar, otwieramy się duchową walką z mocami ciemności.


Królestwo Boże, o które się modlimy w pacierzu, nie jest losowane, nie trafia się jak ziarno ślepej kurze. Królestwo Boże należy do zdobywców. "Od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie GWAŁTOWNI zdobywają je." (Mt 11,12)


Jak będziesz siedział bezczynnie, jak będziesz TYLKO śnił i marzył, jak palcem nie ruszysz, to nic się nie zmieni.

Trzeba marzyć i trzeba walczyć, by marzenia stały się rzeczywistością.

Sięgnijmy z nową gorliwością po Modlitwę do św. Michała Archanioła. Przeciwstawmy się duchom nieprzebaczenia, duchom niewiary, duchom nic nie znaczącej religijności, duchom nienawiści. Oczyśćmy z tych złych duchów tę parafię.


Pierwsze zadanie to rekolekcje. Pierwsze zadanie to walka o te rekolekcje. Walcz sam ze sobą, by być na tych rekolekcjach, choć to czasami bardzo trudne. Nie jeden dzień, nie dwa, nie trzy, ale cztery dni. Rekolekcje trwają cztery dni. Słuchaj Bożego Słowa i walcz o swoje serce, o dobry rachunek sumienia i potem szczerą spowiedź. Potem walcz o nawrócenie swego życia.

I zawalcz o innych. Powiedz o rekolekcjach, zachęć. Módl się za innych. I pomóż innym przyjechać. Ilu ludzi CHCE być na rekolekcjach a zwyczajnie NIE MOŻE. Daj im miejsce w swoim samochodzie.

Nikogo nie przekreślaj. Im ktoś bardziej upadł, tym bardziej potrzebne mu są rekolekcje i nawrócenie.


A drugie zadanie dla tych, którym serce zadrżało, to rekolekcje w Popowie. Mówiłem już trochę o nich. Poprowadzi je w końcu stycznia ksiądz, który w maju będzie miał u nas misje. Poprowadzi je dla tych, którzy powinni być zaczynem dla tej parafii. Poprowadzi je dla mnie, dla wikarego, dla rady parafialnej, dla wszystkich zaangażowanych. Dla tych, którym drży teraz serce a przynajmniej chcą, by to serce im zadrżało.


Trudno myśleć o nawróceniu i przebudzeniu parafii, trudno śnić o parafii w ogniu Ducha Świętego, gdy my sami tego nawrócenia potrzebujemy.

Ja potrzebuję nawrócenia i ty tego potrzebujesz. Wszyscy potrzebują, choć nie wszyscy to sobie uświadamiają.


To nie są mrzonki. To co mówię to nie są dowody obłędu. Święty Piotr pisał z wielką tęsknotą: "Oczekujemy (...) według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby /On/ was zastał bez plamy i skazy - w pokoju. (2P 3,13-14)


Czy Chwała Pana może objawić się w naszej parafii? Czy ta parafia może zapłonąć ogniem Ducha? Czy zobaczymy cuda Bożej łaski?


"Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką. Wtedy się chwała Pańska objawi, razem ją wszelkie ciało zobaczy." (Iz 40,3-5a)


Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, TEJ ziemi.

Módlmy się o cud dla tej parafii.


ks. Zbigniew Paweł Maciejewski