Asysta procesyjna


Asysta procesyjna w naszej parafii swą tradycją sięga czasów budowy kościoła w Woli Kiełpińskiej przez księdza Marjana Kowalskiego w końcu XIX wieku.


Procesje były wtedy bardzo bogate. Grupy osób noszące poszczególne chorągwie czy obrazy, były ubrane w jednakowe stroje, kolorami dobrane do noszonego emblematu. (Panie noszące figurę Św. Franciszka nosiły brązowe sukienki i żółte chusteczki). Procesje wyglądały tak barwnie, że przyjeżdżali goście z innych parafii, aby ją zobaczyć.


Po II wojnie światowej procesje odbywały się częściej niż obecnie. Osoby noszące chorągwie, wstążki, poduszki, nie mówiąc o dziewczynkach sypiących kwiatkami musiały być ubrane na biało. Chorągwie nosiły wtedy panny w długich białych sukniach. Sypanie kwiatkami zarezerwowane było głównie dla dziewczynek, które przystąpiły właśnie do Pierwszej Komunii Świętej. Starsze dziewczynki nosiły poduszki. Chłopców w procesji, (oprócz ministrantów) nie było.


W latach siedemdziesiątych zakupiono różaniec procesyjny. Noszą go chłopcy ubrani w kolorowe pelerynki. Mężczyźni od zawsze nosili baldachim i prowadzili księdza z Najświętszym Sakramentem. Była to niegdyś funkcja bardzo zaszczytna, zarezerwowana jedynie dla najwybitniejszych osób.


Przed wojną w Boże Ciało prowadził księdza książę Radziwiłł i inni właściciele ziemscy. Dziś mężczyźni dodatkowo noszą także chorągwie.


Asysta procesyjna musi mieć opiekunów, osoby, które nie zawiodą, są zawsze obecne, wiedzą, które osoby są na stałe zaangażowane, gdzie kogoś brakuje. Dbają one także o dobry stan paramentów procesyjnych. Wiąże się to z dużym zaangażowanie czasowym oraz wymaga dużej odpowiedzialności i sumienności. Praca tych osób jest więc nieoceniona.


Po wojnie przez długie lata asystą opiekowały się Ludwika Rączka i Wacława Kopka. Po nich funkcję tę przejęła na wiele lat Marta Cydejko wspierana przez Stanisławę Pawlak. Obecnie, od dobrych kilku lat pracę tę wykonuje pani Srebrnik. Pomagają jej mama, siostra, oraz córki.